14°C słabe, przelotne opady deszczu

Jeden do kładki jest!

urządzenia publiczne, Jeden kładki jest! - zdjęcie, fotografia

Tak, jeden do kładki - dzielnica Włochy - jest! Od wielu lat jako zastępca burmistrza dzielnicy Włochy m.st. Warszawy wielokrotnie deklarowałem i deklaruję nadal wolę współpracy przy remoncie, bądź budowie nowej kładki łączącej dzielnice Ochota (na przedłużeniu ul. Sąchockiej) i Włochy (przy wejściu do Parku Marka Kotańskiego). Jesteśmy gotowi partycypować w kosztach, uczestniczyć w rozmowach z PKP. Nasi urzędnicy zajmujący się architekturą, inwestycjami, infrastrukturą są gotowi do udzielenia wszelkiej możliwej pomocy. W związku z pojawiającymi się informacjami o możliwości definitywnego zamknięcia kładki wystosowałem w tej sprawie pismo do Pani Katarzyny Łęgiewicz - Burmistrz Dzielnicy Ochota, z kopią do Pani Hanny Gronkiewicz-Walz -Prezydent m.st. Warszawy oraz do Rad Dzielnic Ochota i Włochy.

Niestety, tak się złożyło, że kładka łącząca dwie dzielnice nie znajduje się administracyjnie w granicach dzielnicy Włochy. Stąd też, jako urząd, jesteśmy ograniczeni  prawnie w podejmowaniu decyzji. Tylko co to obchodzi "statystycznego Kowalskiego", bez względu na to, czy jest Mieszkańcem Włoch lub Ochoty? Mieszkańcy chcą korzystać z kładki i basta! I, powiedzmy to otwarcie, - mają absolutną rację. Nie można im odbierać czegoś co skutecznie funkcjonowało i ułatwiało życie przez 40 lat. Zgadzam się z redaktorem D.Kałwajtysem, który w swoim artykule "Bo do kładki trzeba dwojga" nawołuje do mobilizacji i bardziej spójnych działań ochockiego i włochowskiego samorządu, w celu ponownego uruchomienia przejścia dla pieszych nad torami kolei radomskiej.

Z różnych stron ( a właściwie z jednej strony, z Ochoty) docierają do mnie nieoficjalne sygnały, że tak naprawdę z kładki głównie korzystali Mieszkańcy Włoch. Czyżby? O ile wiem takich badań nikt nie prowadził, a podpisy w kwestii przywrócenia przeprawy dla pieszych są zbierane po obydwu stronach torów. A tak naprawdę nie ma żadnego znaczenia, którzy Mieszkańcy korzystali z kładki. Wszyscy mieszkamy w jednym mieście i nie można próbować stosowania jakichś form podziału.

Dodatkowym problemem jest fakt, że do własności kładki nie przyznaje się ani PKP, ani dzielnica Ochota. Najstarsi Mieszkańcy po obydwu stronach torów twierdzą, że podobno kładka została zbudowana w "czynie partyjnym" za poprzedniego ustroju. Nie wiem na ile to prawda, ale została zbudowana i dobrze służyła ludziom.

W swoim artykule D.Kałwajtys cytuje Panią Burmistrz K.Łęgiewicz, która twierdzi, że 250 metrów dalej znajduje się druga kładka wyremontowana kilka lat temu przez Ochotę. Otóż, moim zdaniem, na mocno zurbanizowanym odcinku 2 km (duże zagęszczenie budynków mieszkalnych po obydwu stronach torów) od ul. Żwirki i Wigury do al. Krakowskiej/Grójeckiej jedna kładka to stanowczo mało. I jeszcze jedno - trzymajmy się faktów - dzielnica Ochota wyremontowała jedynie schody na tzw. "dużej" kładce na przedłużeniu ul. Mołdawskiej, a samą kładkę wyremontował jej ówczesny właściciel SPEC (później Dalkia, obecnie Veolia). 

Mam świadomość, że w przypadku konieczności budowy nowej kładki czeka nas wiele trudności i wysiłku. Liczę jednak, że w porozumieniu z PKP, przy wsparciu ze strony władz Warszawy uda nam się wspólnie przywrócić ją Mieszkańcom. To nasz obowiązek.

Jerzy Kowaliszyn, zastępca burmistrza dzielnicy Włochy 

 

                                                                                                         


Ostatnie video - filmy na iOchota.pl