6°C pochmurno z przejaśnieniami

Zsyp na śmieci to koszmar

Mieszkalnictwo, śmieci koszmar - zdjęcie, fotografia

Otrzymaliśmy rozpaczliwy list od czytelniczki. Myśleliśmy, że po zmianie ustawy śmieciowej takie urządzenia jak zsypy na śmiecie odeszły do historii. Okazuje się, że nie. Polecamy ten list władzą i spółce GGKO, ponieważ utrzymywanie takiego stanu rzeczy urąga logice i elementarnym warunkom sanitarnym.

Dzień dobry,
piszę do Państwa w sprawie, która trwa już od dłuższego czasu, a zmian nie widać.
Od czterech lat mieszkam na Ochocie przy skrzyżowaniu ulic: Grójeckiej i Korotyńskiego. Jest to jeden z wyższych bloków w tej okolicy. To właśnie w nim mimo XXI wieku znajduje się archaiczny wynalazek "zsypu". Walka z likwidacją tegoż "przydatnego" urządzenia rozpoczęła się na długo przed moim zamieszkaniem. Sztandarowym argumentem jest to, iż zwłaszcza starsi lokatorzy "mają blisko do śmietnika". Rozumiem, iż przeniesienie śmietnika na zewnątrz (jak zrobiono to w bliźniaczym do naszego bloku naprzeciwko) byłoby pewną niedogodnością, ale być może pomogłoby uporać się z problemem, jakim są wszechobecne karaluchy, które rozkosznie przechadzają się po korytarzach bloku. Walka z tym robactwem, które można znaleźć dosłownie wszędzie (od tych, które śmiało przechadzają się po ręcznikach łazienkowych przez te baraszkujące w zostawionej na chwilkę zupce dziecka po te, które niczym nieskrępowane można znaleźć na poduszce zaraz po przebudzeniu).
Zdaję sobie sprawę, ze jest to problem trudny do rozwiązania, ale sprawa ta ciągnie się już lata. Administracja dokonuje, co jakiś czas dezynsekcji na korytarzach, niestety, jeżeli "zsyp" nie zostanie zlikwidowany, a pozostali lokatorzy nie zrobią dezynsekcji w swoich mieszkaniach, to jest to tylko "zaleczanie" problemu.
Żeby tego było mało, ostatnio w okolicy dawnego budynku GGKO przy ulicy Grójeckiej zalęgły się szczury, które w najlepsze w biały dzień przechadzają się po trawniku wzdłuż budynków, w których znajduje się bank i przychodnia. Trochę obawiam się, że wraz z przyjściem zimy mogą chcieć zadomowić się w naszych piwnicach.

Nie wiem, na ile i czy w ogóle poruszanie tej sprawy przyniesie jakikolwiek odzew. Chciałabym, żeby jednak coś się zmieniło. Życie w budynku pełnym prusaków jest wątpliwą przyjemnością. Jest to o tyle trudne, że człowiek kupując mieszkanie w takim miejscu i decydując się na kredyt na trzydzieści lat nie miał świadomości tego dyskomfortu. Chociaż przeszłe lata pokazują, ze nie bardzo jest, na co liczyć, to jednak mam nadzieję, że coś się zmieni, gdyż jest to coś, co znacznie zmniejsza komfort życia.

Pozdrawiam
Ania


Ostatnie video - filmy na iOchota.pl