Wiadomo, że problem zparkowaniem dotyczy prawie wszystkich posiadaczy pojazdów w Warszawie. Nie tylkotych mieszkających w ścisłym centrum, ale i tych parkujących na osiedlowychuliczkach. Zapchane parkingi, zastawione chodniki, rozjeżdżone trawniki, praktyczniekażde miejsce gdzie można wjechać jest wykorzystane. Zbyt mała ilość parkingówi miejsc parkingowych na naszych osiedlach jest prawie normą. Jednak to, co siędzieje w okolicy ul. Baleya, Jankowskiej i Gorlickiej trudno opisać tu trzebaprzyjechać i spróbować zaparkować. Najgorzej jest w godzinach pracy biurowcówPKO SA. Pracownicy i klienci od rana ciasno wypełniają okoliczne uliczki swoimisamochodami i dla mieszkańców nie ma już miejsca. Wiem, bo często tam przyjeżdżami próbując gdzieś zaparkować zmuszony jestem kilkakrotnie przejechać po okolicznychuliczkach w poszukiwaniu miejsca. Nie dawno pewna pani parkując bez uprawnieńna miejscu dla niepełnosprawnych powiedziała mi, że jest to niesprawiedliwe, żeinni mogą tu parkować a ona nie. Jest umówiona na konkretną godzinę i nic pozatym ją nie interesuje. Nie wiem czy miejsc do parkowania w budynkach jest za mało czyopłaty za nie są zbyt wysokie, ale wiem, że funkcjonowanie tak dużych biurowcóww tym miejscu wpłynęło niekorzystnie, na jakość życia na tym osiedlu. Urzędnicysprzedając jakieś grunty lub wydając zgodę na budowę obiektu na danym tereniepowinni dwa razy pomyśleć, jaki to będzie miało wpływ na życie okolicznychmieszkańców. Bo wybudowanie np. biurowca to jedno, ale życie w jego sąsiedztwieto zupełnie inna sprawa. Czasami bardzo trudna.