Znowu, jako już wieloletni(około 19 letni) wolontariusz na rowerze miałem przyjemność brać udział w zabezpieczeniu trasy i biegaczy podczas kolejnego wyzwania, jakim był ten bieg ulicami Warszawy. Zapowiadana frekwencja(około 33 tysiące biegaczy na obydwu biegach 5 km+2 km) jednak się nie ziściła około 3 tysięcy ludzi jednak nie stawiło się na starcie i mecie. Jako z racji wieku i doświadczenia ostatnie maratony i biegi zamykam na końcu i tak zakładany start miał się odbyć w ciągu godziny a był o 20 minut później?· No cóż wydajność mostu, i szerokość Nowego Światu nie pozwalał przyśpieszyć na starcie. Atmosfera jak zwykle gorąca i humory na starcie nad wyraz przyjazne. Większość biegaczy nie pierwszy raz startujący sami wiedzieli jak i gdzie się ustawiać, aby start był przyjemnością a nie udręką. Wielu zawodników i zawodniczek dobrze rozgrzanych do startu pozostawiało swoje bluzy na płocie oddzielającym zawodników od kibiców i tym sposobem wsparli akcję pomocy dla Caritasu, gdyż bluzy te zostały od razu spakowane w worki i docelowo przekazane dla Caritasu. Organizacja na starcie i na trasie bezbłędna, pełno wolontariuszy służący pomocą biegaczom i przechodniom chcącym się przedostać w poprzek trasy w miarę skromnych możliwości. Pełno punktów kibicowania, oraz atrakcji(muzycznych oraz reklamowych), co to dzielnie czekały nawet na ostatniego zawodnika i nawet pomimo już wyczerpanych akumulatorów starały się zagrzewać do kontynuowania biegu najbardziej tego potrzebującym zawodnikom. Współpraca służb mundurowych z wolontariuszami przyjacielska i wspierająca siebie nawzajem –i to jest piękne gdyż można mieć wiele zastrzeżeń, co do działalności, co niektórych służb, ale przy organizacji tego typu wydarzeń zawsze można liczyć na przyjaźń i zrozumienie. Uzupełnianie się nawzajem daje i pozytywne efekty, ale i też łatwiejsze są zadania do wykonania jak dobrze dopasuje się osoby do funkcji wykonywanych na trasie. I ta zasada od lat jest szlifowana w Fundacji Maraton Warszawski i przed każdym ważnym biegu na odprawach przypominanie tych zasad. Zwieńczeniem skuteczności działań jest zawsze długo oczekiwane przybycie na metę mojej osoby wraz z całym zabezpieczeniem na rowerach oraz Patrolu Pokojowego. Dla nas wszystkich dotarcie do mety z ostatnimi zawodnikami całymi i zdrowymi jest sporą nagrodą i sukcesem, że mimo przeciwności losu dobrnęliśmy do celu, czyli mety. Nie ważne czy o czasie przewidzianym przez regulamin czy nie (zawsze było by lepiej, aby o czasie, ale organizm ludzki to nie regulamin), ale grunt, że bezpiecznie dowieźliśmy zawodnika i nikogo na trasie nie zostawiliśmy bez pomocy. To jest cała esencja wolontariatu i satysfakcja, że kolejna impreza przebiegła bez większych zakłóceń i odbyła się bezpiecznie dla wszystkich. Miejmy nadzieję, że w niedzielę zadowolonych z przebiegu tego biegu było dużo więcej niż 30 tysięcy uczestników. Na koniec dziękuję Fundacji Maraton Warszawski za kolejną możliwość szlifowania swojej przydatności do służenia innym w szczytnym celu, oraz swoim koleżankom i kolegom z ZABEZPIECZENIE ROWEROWE IMPREZ BIEGOWYCH. OBSŁUGA TRASY, za wspaniałą współpracę i przy okazji zapraszam do nas gdyż czeka nas jeszcze wiele wyzwań a część z nas się starzeje a młodych jak na lekarstwo. Przy całym Maratonie potrzeba chętnych rowerzystów do pomocy podwójną ilość niż było nas na Półmaratonie.