Na betonowym placu „Pod Skrzydłami” jest parę miejsc rozpłatywanych i założona z lenistwa właściciela placu instalacja nawadniająca. Żeby sobie głowy nie zawracać i co jakiś czas nie podjeżdżać z wodą i ręcznie podlewać wydało się sporo publicznych środków, po to tylko, aby było drożej i wartość placu była jak jakiegoś ogrodu w Wilanowie. Niestety pewnie chytry właściciel chciał przyoszczędzić na przetargu i zaoszczędził tak, że teraz dopiero można zobaczyć, za co zapłacił. Podczas budowy tego zbawiennego systemu nie było rozsądnego inspektora znającego się na temacie nawadniania? Czy nie wolno było patrzeć na ręce wykonawcy, bo to był?….(Domyślcie się drodzy czytelnicy). Co by nie było trzeba teraz już coś zrobić – uboga roślinność nie poczeka na tym placu bez fachowej opieki i oczywiście w porę podlewania?