W tym roku z opóźnieniem wystartowaliśmy z tą formą sąsiedzkiej wyprzedaży. Pierwsza miesiąc temu była pomimo i tak dość chłodnej pogody dość licznie odwiedzona przez klientów i sprzedających. W tym miesiącu jeszcze większa liczba osób znalazła się na placu Zieleniaka. Asortyment jak zwykle różnorodny i praktycznie dla każdego coś miłego. Tak, więc można powiedzieć, że rozwija się nam taka forma wykorzystania pustego placu w niedzielne przedpołudnie z pożytkiem dla wszystkich. Jeszcze, żeby zadaszył ten plac i udostępnił wiaderka z prądem, byłoby jeszcze lepiej i bardziej profesjonalnie, ale to już chyba nie za tych władz dzielnicy, gdyż one preferują spartańskie warunki.