Tak to jest, gdy na takim odcinku drogi jest wielu właścicieli i każdy by tylko chciał korzystać a nikt nie dołoży się, aby zrobić przyzwoity dojazd. To wszystko pokłosie pewnej prawidłowości, która nam zapanowała na przełomie przemian ustrojowych. Tą prawidłowością było i do dzisiaj chyba aktualna „pierwszy milion trzeba ukraść”. I tak porobiło się kilku właścicieli mniejszych parkingów, doszła też budowla deweloperska, która tylko przytuliła się do tej uliczki, ale nic nie wnosząc dla niej, oraz cały jeszcze za tego złego ustroju wybudowany pawilon handlowo –usługowy. Wszyscy by korzystali, ale wyremontować już nie bardzo ich to interesuje. No cóż wychodzą z takiego założenia, że aby tylko mój grajdołek, jako tako wyglądał, ale nie martwi się, że okolica też robi za swoistą reklamę tych firm, które w niej egzystują. Skoro to jest niby niczyja droga to nie dziwne, ze pod drzewem chyba otwiera się zakład krawiecki, –bo maszyna przerobiona na elektryczną w trawie stoi a i kanalizacja i studzienki jakoś w dziwnym miejscu zainstalowane oraz w dziwny sposób. Przy okazji i skoro nikt nie dba o tą uliczkę to i zakład wulkanizacji pozostawia tam swoje odpady. Nie ma, co się dziwić – jakby był z prawdziwego zdarzenia gospodarz na pewno do takiego stanu by nie doprowadził. Widać, że teraz w tym przypadku mamy gospodarzy, ale inaczej bym ich nazwał. Między tymi „gospodarzami” jest jaśnie nam panujący Urząd Dzielnicy Ochota, który ostatnio dba o swój wizerunek, (ale tylko na stronie Facebooka) i nie ma zbytnio, czym się chwalić w sprawach infrastruktury, ale za to jest nad wyraz kulturalny( gdzie kultury nie zmierzy ani nie zważy).