No cóż, zimno –źle, deszcze z wiatrem –źle, a rekordowy upał –dobry? Panie Burmistrzu – o jeden miesiąc przesunąłeś Pan pozwolenie na taką formę sprzedaży na Zieleniaku ze względu na jeszcze niby trwającą zimę, (która akurat była łagodniejsza w terminie zakazanej garażówki) a okazało się, ze po miesiącu było gorzej. Teraz z powodu upałów i działań Pańskiego pryncypała z Ratusza Warszawskiego ogłosił pan ostrzeżenia przed ekstremalnymi temperaturami i na prędko zorganizował Pan „Miejsca Chłodu, „które w tych miejscach akurat nie maja wzięcia. Gdzie kurtyny wodne, które kiedyś działały w kilku miejscach na dzielnicy a nie tylko chwalić się tylko tą z Baśniowego placu dla kilku wyjątkowych mieszkańców z okolicy? Dzisiaj przydałaby się tak jak kiedyś było na Zieleniaku. Niestety przy Panu widać priorytety się poprzestawiały i tak jak zaniechał Pan już przez poprzedników prac związanych z zadaszeniem Zieleniaka, bo to był pomysł Pańskich wrogów a to, że przydatny w aspekcie wielu potrzeb to już nie ważne? Tak teraz nawet sami wystawiający towary zrezygnowali w 80 % z tak ekstremalnych warunków sprzedaży jak na patelni i jedynie kilku śmiałków chowając się w cieniu próbowali ratować bardzo marną frekwencję. Tutaj odwagi zabrakło, aby nie zezwolić na sprzedaż w takich warunkach? Bo by ktoś zarzucił, że właśnie brak kurtyny wodnej albo obiecanego dachu, który by trochę zaciemnił plac a zarazem miejsce do handlu?