ZDM Warszawski, co jakiś czas chwali się nowymi inwestycjami rowerowymi, aby przypodobać się małej grupie, która pozostała po dawnej Warszawskiej Masie Krytycznej. ·Grupa ta od 2016 roku zaniechała oficjalnej walki z miastem Warszawa na boisku Stadion Politechniki Warszawskiej Syrenka przy Stefana Batorego dogadała się z Dyrektorem ZDM Łukaszem Puchalskim, że będzie współpracować w świetlanej przyszłości dla rowerzystów. I tak mamy teraz czasy tylko samych pozytywnych inwestycji, które to, co roku przybywają, przybywają i to już tak medialnie rozdmuchane, że każdy myśli z kierowców, że rowerzyści mają więcej ścieżek niż oni ulic. A tak w rzeczywistości to trudno jest powiedzieć jak jest gdyż ja w swoim codziennym życiu i jeździe po mieście to dużo więcej nie widzę, a jak już gdzieś coś tam powstało to nie ma się nijak do ciągłości jazdy i takie poszarpane odcinki niewiele wnoszą. Skoro nie prowadzą w moim kierunku jazdy to nie mam obowiązku korzystać z nich. Natomiast te, co były już lata temu wybudowane już dawno skorodowały i zdekapitalizowały się, lub przez wieczne wykopki stan ich zrobił się opłakany. ·Jeszcze izolowanie od pieszych za pomocą żywopłotów spowodowało ich zawężenie (tak jak na zdjęciu). Już nawet 1/3 powierzchni zabrana przez rozrośnięte krzaki i jak tutaj bezpiecznie mijać się a zwłaszcza jak jeszcze niedzielni rowerzyści wylegną przy pogodzie na te ścieżynki, aby tylko się pokręcić i najlepiej grupowo (w kupie siła i normalny jadąc naprzeciwko musi zjeżdżać i ustępować niedzielnej elicie rowerowej). Wiele jeszcze jest do zrobienia dla rowerzystów, ale najpierw trzeba ich ucywilizować i zacząć od nich samych coś wymagać a nie tylko przysłowiowe DEJ albo daj. Ale do tego trzeba mieć coś a nie tylko działać pod tępy elektorat.