Można powiedzieć, ze na Filtrowej to praktycznie nigdy nie miałem okazji tam być ze względu, ze przeważnie obchody były w dniu pracującym rano. Do tego dochodzili wysoko postawieni oficjele z władz krajowych i Warszawy, więc trochę były dla mnie” za wysokie progi jak na moje nogi”. Tym razem wybrałem się i przekonałem, ze da się radę jeszcze gdzieś się wcisnąć i coś zobaczyć w tak obleganym miejscu. Taki ścisk i tłok wymusza, że wszyscy ponad podziałami muszą sobie jakoś ustąpić miejsca przy tej uroczystości i zakopać topór wojenny przed naszymi zasłużonymi kombatantami. Jest to bardzo dobra okazja, aby wyrazić szczere podziękowania dla jeszcze żyjących uczestników tamtych wydarzeń a nawet zrobienie sobie wspólnej fotografii i nie bacząc na status społeczny czy minister czy uczeń miał okazję taką czynność zrobić. Trochę to jest męczące dla wiekowych już osób, ale co niektórzy pomimo wyczerpania jeszcze ostatkiem sił nie szczędzą dobrego słowa dla tych, co podziwiają ich wyczyn. Od niedawna nawet środowisko Wietnamczyków w Polsce uczestniczy czynnie w naszym świętowaniu patriotycznym i to jest bardzo pokrzepiające, że nawet obcym kulturom potrafimy zaimponować i być przykładem miłości do ojczyzny. Dlatego też i nasi kombatanci również się radują, że są znakomicie rozumiani przez nowych już u nas zakorzenionych obywateli. To był krótki opis tego, co się działo na Filtrowej. Na Zieleniaku już było mniej uczestników nowej tradycji spotykania się 1 Sierpnia i w tym miejscu, ale również godnie uczczono pamięć tego miejsca i przy okazji wysłuchano opowieści osób związanych pamięcią o tym obozie. Miejmy nadzieję, że za rok jeszcze więcej przybędzie osób w to miejsce a organizacja przy większej liczbie uczestników pomyśli o nagłośnieniu, gdyż nie wszyscy mogli dobrze usłyszeć to, co mieli do powiedzenia świadkowie. Moją relację uzupełniam pokaźną galerią zdjęć.