Ulica ta była kiedyś spokojna zakładową ulicą, na której ruch podczas tygodnia w godzinach od 7 do 16 a czasami i do 17 był ruchem ciężarówek i samochodów osobowych pracowników z tego rejonu. W soboty i niedziele ruch zamierał i było można tam śmiało uczyć się jeździć na tym, co kto chciał. Jednak przemysł wygasł, więc taki obszar zapomniany raził deweloperów i stało się, co się stało. Powstały jak grzyby po deszczu kolejne blokowiska i to jeszcze ciasno pobudowane na wyrwanej od zakładów ziemi. Jeszcze jak widać na zdjęciach potencjał drzemie w tym rejonie i niebawem na pewno jeszcze się podwoi budowlę. Tylko zastanawiam się czy ten biedny wąski stary wykop kolejowy pomieści ludność tam spacerującą samą i z psami i oczywiście śmiecącą na potęgę oraz jeżdżącą rowerami (już w 2008-2010 roku widziałem tam plany drogi dla rowerów). Władze Dzielnicy Włochy na pewno popełnią ten sam błąd jak władze Ochoty i na każde życzenie dewelopera wydadzą pozwolenie i ulica podzieli takie same losy jak u nas Włodarzewska. Tylko u nas mają ludziska blisko porządny park, (który teraz można nazwać kołchozem, gdyż robi się tam jak w Sopocie na Moniaku). No cóż doraźne wpływy zamykają oczy i najmądrzejszym.