W zeszłym tygodniu mieliśmy intensywne punktowe wykopki i było to przeprowadzane wzdłuż okolic ulicy Dickensa. Kilka dziur w ziemi wykonano i szybciutko zniwelowano teren tak, ze praktycznie nie ma śladu. Doszli do Parki Malickiego i tam też prawie na ukończeniu. Patrząc po przebiegu tych wykopek to przykro będzie patrzeć jak stare drzewa będą pewnie musiały ustąpić dla wyższych celów. Teraz nie ma, co się dziwić, że władze dzielnicy od lat w tej okolicy nie inwestowały się i nie chciały słyszeć o ławkach na skwerkach-, (po co społeczeństwo przyzwyczajać do luksusów) jak niedługo stracą na rzecz niekończącej się latami budowy nawet dłużej niż skrzyżowanie Banacha, Bitwy i Grójeckiej. No cóż za parę lat zanim wejdą z konkretną budową to i część drzew trzeba będzie wyciąć –nie po to hodowaliśmy na niej jemiołę żeby ona do tego czasu nie zamęczyła drzewa. Szkoda tych skwerków, choć pomimo tego, że nie były one przyjazne(z braku ławek) dla odwiedzających je to, choć były odskocznią od asfaltowych lub betonowych podwórek w okolicy i było, chociaż gdzie z psem spacerować. Teraz przyjdzie nam tylko liczyć na to, że szybko to nie nastąpi. Ja już emeryt, więc na pewno nie doczekam się efektów zawieruchy budowlanej w tej okolicy a domyślam się tylko ile lat będzie musiała odbudowywać się roślinność po takiej rewolucji budowlanej. Wzrosną ceny mieszkań, ale jakim kosztem i dla kogo to będzie dobre miejsce do życia jak wytrzebi się przyrodę a w zamian posadzi się namiastkę i do tego jeszcze doleje się w paru miejscach jeszcze trochę betonu, bo skoro okolica tak gęsto zurbanizowana to jeszcze trochę się zmieści. Skoro atrakcyjność wzrośnie więc i zakusy deweloperów będą też większe. Już o to postarają się aktywiści i różnej maści biznesmeni.