Przy ulicy Maszynowej i kawału Drygały są dwa nielegalne miejsca do przekraczania torów kolei Radomskiej. Jedno nowe na wysokości dwóch(starym oficjalnym i nowym podróbce) pomników AK „Garłuch” i tam jeszcze z jednej strony nawet uchowała się tabliczka zabraniająca przejścia przez tory. Drugie miejsce na wysokości Kombinatu Instalacji Sanitarnych i Maszynowej już jest od lat 60 dziesiątych używane aż powstała wydeptana rynna. Na nic się zdają się tablice gdyż ludzi w tym obrębie przybywa a dróg komunikacyjnych nie bardzo uświadczy na tym terenie. Nie każdy ma obowiązek posiadać własny samochód, więc ludzie zawsze będą ryzykować, aby tylko usprawnić sobie komunikację pieszą. W zimie narażają się dwukrotnie, ale po śladach widać, że i tak sporo razy tam odbywał się ruch. Za tego starego złego systemu były czyny społeczne i wtedy ludzie potrafili w szybkim tempie wybudować kładki nad torami, a teraz nowoczesna technika nie pozwala na takie szybkie i tanie cuda techniki? Czy wszystko musi być bardzo drogie i niefunkcjonalne tak jak kładka pieszo-rowerowa? Ilu ludziom (decydentom) musi się opłacić, aby zaczęli myśleć o społeczeństwie, które musi narażać się, aby móc egzystować?