Motto to oddaje ducha tej imprezy organizowanej przez Fundacja Run Vegan, pod patronatem Burmistrza Dzielnicy Żoliborz. Miejsce dość ciekawe, bo nad Wisłą i jej pięknym brzegiem. Dystans dla każdego i wiekowo i zaawansowanego jak i laika, czyli 2,5 kilometra, 5 i 10 kilometrów. Okolica Centrum Olimpijskiego i plaża Żoliborz zaroiła się od pojedynczych biegaczy, ale i też paru ekip kilkuosobowych, którym było mało dzień wcześniej biegania na AWF Warszawa na Ekidenie. Poznałem po koszulkach z jednakowymi napisami i to ze trzy drużyny. Biegi jak to biegi były dla jednych szybkie i wymagające, ale i też dla innych formą rekreacji sportowej zarówno dla siebie jak i dla swoich czworonogów. W większości biegi uliczne wśród mało tolerancyjnych mieszkańców są uciążliwe i nie wyrażają się przychylnie do tej formy uprawiania sportu a w szczególności na ulicach miasta. Wysyłają ludzi pasjonujących się rywalizacją sportową i chęcią pokazania, że taka forma spędzania wolnego czasu bywa potrzebna i przydatna w życiu, do lasu albo na daleką prowincję. Tylko jak biegają po lesie i to jeszcze nad Wisłą to z kolei inni narzekają, że im przeszkadzają w ich pojedynczym pławieniu się urokami natury i martwią się o okresy lęgowe ptaszków i wiewiórek oraz tarła w spienionej z brudu Wiśle. No cóż niektórym to wszystko jedno i każde rozwiązanie będzie nie na miejscu jak oni tylko patrzą na własny czubek swojego nosa i wtedy wszyscy im przeszkadzają. Tym razem w tym biegu nie było żadnych problemów ze spacerowiczami ani robiącymi własne treningi na trasie biegowej. Więc można przyjąć, ze da się pogodzić i pomieścić w przestrzeni publicznej wszystkich tylko wystarczy empatia i zrozumienie.