Inwestycje Miejskie przeżywają rozkwit, ale to wszystko na nasze nieszczęście. Włodarze przypomnieli sobie o zaległościach i z paniką rzucili się do naprawiania swoich starych błędów. Należałoby takie działania chwalić, ale widząc postępy w tych ich działaniach to zastanawiam się, czy robią to po taniości, czy na „odwal się”. Można tak udawać, że się coś robi, ale ludzie oczy mają i widzą, z jaka intensywnością się robi i jakimi środkami. W dobie rozwoju technicznego gdzie odpowiednio zaplanowana ilość ludzi i sprzętu te kilka chodniczków zrobiłaby we dwa tygodnie do trzech. Ale niestety jak inwestor nie ma pojęcia o budownictwie i myśli jak chłop nad rozwalającą się stodołą, aby ja podpierać deską na sztorc to tak to wychodzi, że inwestycje zaczyna się w niedzielę 19 Kwietnia a skończy się? No właśnie, kiedy przyjdzie ochota z honorem zejść z placu budowy? Czy ta inwestycja jest tylko po to, aby małe firemki mogły się odkuć przy tak rozrzutnym „gospodarzu”?