Dzisiaj 20 Sierpnia w CAM przy Korotyńskiego mieliśmy okazję znowu poznać środowisko Wietnamczyków w Polsce dzięki staraniom Instytucji wsparcia społecznego miasta stołecznego Warszawa i CAM Korotyńskiego oraz społeczności Wietnamskiej, mogliśmy nawet wspólnie śpiewać znane Polskie utwory zarówno ludowe jak i patriotyczne i powstańcze. W wykonaniu seniorów z zespołu Dong Do znane i lubiane polskie piosenki zabrzmiały po polsku i po wietnamsku. I to jest piękne, że inna kultura potrafi zafascynować się naszą i przez wrodzony szacunek do innych potrafią wspiąć się na wyżyny swojego artyzmu i przedstawić nam swoje dokonania. To wyjątkowe pokolenie polskich Wietnamczyków, które od lat z pasją tłumaczy i śpiewa polskie utwory, budując poprzez muzykę most między obiema kulturami. To my tak zwani tubylcy nie wszyscy mamy tyle szacunku do naszej historii i kultury, co ta wyjątkowa społeczność. Kiedyś miałem możliwość wysłuchać Pani nauczycielki z klasy integracyjnej i jej opinie o Wietnamskich dzieciach i młodzieży. Same superlatywy i zauroczenie, co do pilności nauki i szacunku do starszych. Mogliśmy też poznać historię poszczególnych wykonawców jak trafili i kiedy do Polski oraz co ich zauroczyło. Był też i mini koncerty Chopina oraz Polonez Ogińskiego. Tak, więc koncert się udał w stu procentach sala po brzegi wypełniona oraz korytarz przylegający i tylko pora tego koncertu pomiędzy 14 a 16- stą to tylko dla niepracujących i szkoda, że nieuświetniony obecnością naszych władz samorządowych. Jedyna radna, która była to Vinh Cao Hong z Zawsze z Ochotą, ale ona raczej reprezentowała społeczność kobiet Wietnamu. To, że burmistrz może nie miał czasu(czasami tak bywa), ale że zastępca nie znalazł czasu to trochę nietakt. Zresztą reszta Rady Dzielnicy –gdzie? Do tego część czytelników zadaje mi pytania skąd czerpię wiadomości o takich wydarzeniach na dzielnicy? Otóż muszę przyznać się, że nie jest łatwo znaleźć takie informacje w jednym miejscu, jakby każdy podmiot medialny robił pod górkę drugiemu a z kolei organizatorzy ograniczają swoje informacje tylko dla mocno chcących znaleźć takowe informacje i tylko na małych lokalnych kanałach informacyjnych jakby nie dbali o frekwencje i różnoraką publikę. Co słabe to się prężnie i dynamicznie włącza kampanię marketingową a co dobre to w ciszy i tylko dla najbliższych zadeklarowanych fanów?· Przykre to, ale cóż polityka niemająca nic wspólnego z rozsądkiem. Ja o tym koncercie też cudem się dowiedziałem a skoro nie mam wyraźnych deklaracji organizatorów, więc nie mam prawa rozpowszechniać zaproszenia na imprezy, o których nie jestem oficjalnie informowany razem ze zgodą na publikacje.