Już prawie dwa lata niedługo minie jak skrzyżowanie Grójecka Banacha i Bitwy Warszawskiej jest z tymczasową organizacją ruchu drogowego. Wszystko przez tą mityczną inwestycję, co to miała nam pomóc w komunikacji z Mokotowa i Służewca do Dworca Zachodniego. I cóż, mija dwa lata utrudnień a tutaj nawet nie ma gotowych planów do dalszej realizacji i kawałek zrobiono, ale skoro niepowiązany z niczym to tylko można w statystyki wrzucić i przed kampanią wyborczą ogłupiały naród oszukiwać dalej -jacy to my dzielni jesteśmy i ile to my zrobiliśmy. A tak naprawdę to tylko skomplikowaliśmy tylko skrzyżowanie i przy okazji zawęziliśmy zarówno Bitwy Warszawskiej jak i trochę Grójecką. Do tego jeszcze nie wiem, dlaczego prawo skręt w Banacha dalej jest nieczynny jakby tylko celowo komuś zależało na tym, aby się korkowała Grójecka. Ileż to można tak się certolić, czy już prawdziwych budowlańców już nie ma? Czy już nie ma wśród fachowców jakiś norm przyzwoitości i odpowiedzialności zawodowej? Co na to główny Inżynier ruchu -za czasów Janusza Galasa było jak było (sam się z nim kłóciłem o równe prawa dla rowerzystów), ale jaki był taki był i na pewno nie pozwoliłby na taki bajzel w mieście. W 2017 roku niestety polityka miasta zaczęła być mniej odpowiedzialna i pod względem odpowiedzialności podzielono na kilka podmiotów rozmywając odpowiedzialności. ·Teraz tym bałaganem inwestycyjnym na mieście zajmują się Michał Lejk, Tomas Dombi, Łukasz Puchalski, Mikołaj Pieńkos, i z ramienia Prezydenta Warszawy Tomasz Mencina. Część z tych ludzi dobrze znam z czasów ZDM i z ZTM i przed 2016 rokiem, kiedy to byłem, czynnym działaczem WMK zanim odszedłem od tej organizacji, która zmieniła optykę względem miasta. Niestety pomimo tego, że inżyniera Galasa zwalczaliśmy to jednak nie zawsze to, o co walczymy jest zawsze lepsze, bo okazało się, co się okazało.