No cóż nieszczęściem miasta jest to, że ludzie lgną do niego jak do jakiejś mekki lub ziemi obiecanej. Nakręca się koniunktura i z tego powodu większość firm widząc to, że betonowe klitki mają wzięcie to każdy robi interes na potęgę. Przez to ceny rosną a warunki zabudowy nagina się pod interes deweloperów, którzy już potrafią tak zmanipulować klienta, że on myśli, że jest wyjątkowy i tylko on będzie miał ciche i spokojne mieszkanie w przyjaznej dla niego okolicy. Za złudzenia wysoką cenę płaci, bo musi brać kredyty już na dzieci albo sprzedawać za bezcen ojcowiznę, aby kupić parę metrów klitki i później podziwiać, co sąsiad pitrasi w kuchni. No, ale cóż pęd do miasta jest duży a co miasto ma do zaoferowania? Gęstwinę, hałas, smród, brak przyjaznej przestrzeni do życia, pomimo niezliczonej ilości sąsiadów to jednak wyobcowanie gdyż każdy z tych nowobogackich sąsiadów gra kogoś innego niż jest. Po paru latach tej idylli bogacza w mieście i tak myśli jak wyemigrować na cichą prowincję. Miasto jednak zawodzi i dusi normalnego mieszkańca. Nawet ja urodzony Warszawiak mam powoli dość tych blokowisk i mizernej możliwości wyjścia gdzieś poza blokowiska do jakiś odludnych miejsc. Wszędzie równo pobudowano tak, że nawet psy już nie mają gdzie załatwiać swoje sprawy i powoli im już wszystko jedno i walą na chodniki, bo obok namiastki (metrowe) trawniczków. Jeszcze trochę było wolnych miejsc, które by nadałyby się na kolejne większe parki, ale pazerność naszych włodarzy jest nieograniczona i wydają pozwolenia gdzie się da. I tak zaczęto budowy przy Alei Bohaterów Września. Fakt,. że tam niestety był teren zaniedbany, ale teraz, gdy już zaczęto budowy to szybko się nie skończy dopóki nie zabudują tak jak na Włodarzewskiej czy przy Instalatorów. Na otarcie łez mieszkańcy dostaną jakiś ”park kieszonkowy”. Zastanawiam się też, gdzie się podziali inżynierowie i planiści miejscy, którzy kiedyś przy planowaniu osiedli mieli wytyczne ile szkół, ile bibliotek, ile usług, sklepów, zakładów produkcyjnych (nie tylko biura, bo powoli społeczeństwo dojrzewa i nie bardzo chce płacić gadającym głowom, którzy „przelewają z pustego w próżne” nic nie wnosząc).· Takie miasto cwaniaków i pasożytów żyjących z klepania bzdur i chorych wizji wcześniej czy później opustoszeje, gdyż skoro Ci, co potrafią pięknie oszukiwać i na tym zarabiać krocie podnoszą koszty życia. Więc powoli życie w takim mieście staje się zbyt drogie dla tych, co maja tym oszustom służyć, boi tacy też muszą żyć w takim mieście. Niestety nikt tym chyba teraz się nie zajmuje i w myśl zasady siedzimy na gałęzi i sami sobie ją piłujemy. Kiedyś takie bezmyślne zagęszczanie miasta bez inżynierii społecznej zemści się jak w Amerykańskich miastach. A na razie u nas na Ochocie robimy zagęszczenie przy Alei Bohaterów Września a w nagrodę dostaliśmy pseudo artystyczną rzeźbę w Parku Wielkopolskim. Może też podczas jesieni burmistrz wreszcie pogłębi kanałek Parku Szczęsliwickim, który już chyba nie wydoli obsłużyć tyle osiedli znajdujących się wokół niego