Wydawać się by mogło, że władze Warszawy wraz ze swoim pryncypałem, który po polityce miasta wyraźnie nie lubi kierowców i politykę miasta przez krótki czas, (bo mu się to opłacało) dbał o rowerzystów, ale ostatnio pogniewał się na wszystkich i wszystko równo paraliżuje. W wypadku Ochoty wszędzie rozgrzebane inwestycje i nie widać perspektyw na ich zakończenie.- Plac Narutowicza, Grójecka i Banacha oraz Bitwy Warszawskiej oraz Aleje Jerozolimskie. Ostatnie niedawno były pozamykane pasy bez większej potrzeby Alei Jerozolimskich a od dłuższego czasu remontują w żółwim tempie Drogę Dla Rowerów (DDR). Prace te robione są tak jakby na złość użytkownikom. Na budowie praktycznie mało, kiedy widać jakieś prace i pojawiają się tam robotnicy, ale bardziej jak na inspekcje niż do poważnej pracy. Ciągnie się to miesiącami a rowerzyści jeżdżą gdzie się da (chodniki i miejsca mało przyjazne dla rowerów). No, ale cóż mieszkając w takim mieście tak zrządzanym trzeba być twardy i kreatywny, aby gdzieś dotrzeć w sposób sensowny i jak najmniej kłopotliwy. Coraz to mniej się da tak spokojnie przejechać nawet na rowerze z miejsca przykładowego „A” do „B”. Tak się buduje (tak na odwal się) kawałki niepowiązane sensownie w jakąś logiczną ciągłość podróżowania po różnych zakątkach dzielnic. Dla rowerzystów, którzy wychodzą tylko tak pokręcić się (tak potocznie mawiają) to im wszystko jedno oni paradują bez celu, aby tylko się pokazać na rowerze tak jak urzędnicy z ratusza, –aby zdjęcie tylko ładnie wyszło. Gorzej mają ludzie, co to rower używają, jako narzędzie dojazdu do pracy i podróżowania za różnymi sprawami po całej Warszawie. Oni nieraz nie znają wszystkich zakątków różnych dzielnic i jak muszą gdzieś dotrzeć to niestety nie ma spójnych dróg a w większość wychowana w strachu przed jezdniami wybierają chodniki i różne pobocza i tylko wzmaga to konflikty międzyludzkie. Komu to służy i dlaczego komuś na tym zależy, aby przeciągać wszystkie inwestycje miejskie i rozgrzebywać je w różnych rejonach po to by miesiącami nie mieć możliwości przerobowych i żeby one trwały i trwały do wiecznego nigdy. Ta droga rowerowa remontuje się już można powiedzieć ponad pół roku, więc ze 200 do 300 metrów ile czasu trzeba, aby zmienić podłoże? Najprostsza droga z Włoch i Ursusa do Śródmieścia tak sparaliżować to tylko potrafią ludzie bez wyobraźni. Widać w Ratuszu i w ZDM ile takich nie brakuje.