Domeną młodych radnych wchodzących w koalicję ze starymi i doświadczonymi przez wiele składanych obietnic bez pokrycia była naiwna wiara w to, że będą mieli jakiś wpływ na to, co wokół nich się dzieje. I tak pisali interpelacje do swojej partnerki partyjnej o chodniki, o ścieżki rowerowe, o wyłożenie dywanu dla rowerów na zabytkowym bruku przed koszarowca TBS u. Część tych interpelacji była beznadziejna powodująca konflikty społeczne, bo aby jednemu coś dać to drugiemu trzeba zabrać, część takich, co szykanują grupę samochodziarzy, których nie stać na nowe bryki, ale i była część i zasadna, aby nie być zbyt surowy dla młodych ludzi. Była interpelacja na temat chodnika po stronie wschodniej ulicy Pawińskiego. Sam chyba ze dwa a nawet 3 razy opisywałem przedepty powstałe od wielu lat, wykonane przez ludzi, którzy musieli i po tej stronie ulicy przemieszczać się. Ostatnio też napotkałem i osobę na wózku inwalidzkim. Kilka razy jak spacerowałem z psem to i rowerzyści potrafili wyklinając mnie przejeżdżać i zmuszać mnie abym ustąpił wytartą koleinę dla nich a sam bezczelnie deptał świeżą trawę. No cóż taka kultura miłości u nas panuje. I jak widać Koalicja nie była tak szczodra, bo praktycznie nic nie powstało dzięki tym zabiegom i umowie koalicyjnej. Chodnika nie było i nie ma i długo nie będzie-dostaliśmy sporo środków z Ratusza, ale te środki jakoś w cudowny sposób są na bieżąco tak zagospodarowane, że nic nie ma i nie będzie. Natomiast postawiono tam kosze gdzie rzekomo nie ma ludzi, bo i nie ma chodnika. Tam gdzie jest i to całkiem ładny z ciekawą roślinnością pod blokami nie uświadczysz od Banacha po Dickensa żadnego kosza. Ot tak się dba o ludzi i ciągi komunikacyjne.