Już w listopadzie zeszłego roku jak dobrze pamiętam na wniosek jednego z czytelników zabrałem się do poważniejszych poszukiwań zaginionych drogich (50 tyś. Zł) różowych piesków. Dla jednych była to doskonała forma edukacji dla ludzi wyprowadzających swoje pupile a dla drugich szkaradna forma zagracania przestrzeni publicznej. Co by nie było to szkoda wydanych środków publicznych i tak przy okazji okazało się, że wyszła na jaw też jeszcze jedna niedogodność dla ludzi – brak przejrzystości i przepływu informacji publicznej. To, że Pawlonek pisze w tych swoich artykułach –Urząd nie ma obowiązku czytać, ale skoro już Pawlonek napisał oficjalny mejl i od listopada do dzisiaj nie otrzymał oficjalnej odpowiedzi to już trochę jest lekceważące podejście(zwłaszcza, że nie zrobiłem tego dla siebie).Pawlonek, jako naiwny redaktorek jeszcze czekał –a może skoro NIK robił kontrolę na „Paluchu” to może tam te pieski wylądowały i w raporcie końcowym odnajdą się. Chyba kontrola NIK już zakończona a o pieskach dalej cisza. Do tego jeszcze pod koniec listopada zauważyłem, że zniknął nasz dumny Dąb „Gabriel” posadzony z „wielką pompą” w listopadzie 2022 roku. Zniknął i on oraz tabliczka a w okolicy pojawiły się trzy zastępcze badyle z tabliczkami Budżetu Obywatelskiego. Z powodu Świąt i Nowego Roku nie zawracałem głowy urzędnikom z Ratusza, ale już 12 lutego odważyłem się wysłać zapytanie i do dzisiaj też bez odpowiedzi. Może za szybko oczekuję na odpowiedź zwłaszcza, że widzę, że nawet radni jak piszą interpelacje i zapytania to im się odpisuje w czasami przekroczonym ustawowym poślizgiem albo po prostu przekazuje się do rozpatrzenia wyżej a co później skutkuje, że sprawa ginie w przepastnych czeluściach szuflad czy stron internetowych. Polityka nie informowania społeczeństwa (poza imprezami organizowanymi na cześć i chwałę Burmistrza) rozwinęła się nam koncertowo na Ochocie, nawet biorąc pod uwagę sesje Rady Dzielnicy gdzie są zwoływane, ale informacje nie lądują na czołówce strony(gdyż, po co i tak się nie odbędą – brak quorum).·Tak, więc skoro Zarząd Dzielnicy nie bardzo chce rozmawiać (szczególnie publicznie) to podlegli im Urzędnicy będą się wychylać ze swoją wiedzą? Radnym to, chociaż odpisują, co prawda w formie standardowej spychologii urzędniczej, ale oni, choć mają nadzieję na skrawek informacji, ale my zwykli śmiertelnicy musimy być wdzięczni, że chociaż codziennie mamy fascynacje na Facebooku jak dobrze nas reprezentuje Burmistrz. Wszędzie jest sam jak palec –jakby nie miał zastępców?