To będzie trudne do określenia gdyż płot pomiędzy przepompownią ścieków a przygotowanym terenem do budowy po dawnej zlewni chyba należący do kompleksu Grójecka 121, 123i 125 jest w takim stanie, ze jest problem z jednoznacznym określeniem jego trwałości. Po skorodowanych słupkach i przęsłach widać, ze niedługo już nowoczesny drut powlekany PCV nie da rady go ochronić przed większymi wiatrami. W takim stanie to należałoby się obawiać przechodząc od Grójeckiej, aby sam się na pieszych nie obalił. Właścicielem jest Miasto Stołeczne Warszawa i widać nie ma pomysłu na ten teren –przynajmniej na razie. Może jak zaczną się kłopoty i trzeba będzie płacić odszkodowanie za latające na wietrze płoty szybko sprzedadzą na deweloperkę i niech się inni martwią. Na głupoty w mieście pieniążki są, ale już na wygląd i bezpieczeństwo swojej własności to im szkoda? Co prawda obok takiej atrakcji jak przepompownia ścieków to nie wiem, kto by chciał tam się budować a później napawać się zapachami? A miało to być szczelne i bez wydobywających się zapachów. No cóż teoria a praktyka w naszym przypadku to dwie różne rzeczy.