1 Marca to nie tylko uroczyście obchodzony Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych, ale i też dzień trwogi przed wygłodniałymi jazdy rowerkiem ”chodnikowców”. 1 Marca Miasto Stołeczne Warszawa po to, aby tylko nauczyć społeczeństwo z korzystania z jazdy rowerem do pracy, do sklepu itd. Udostępnia rowery publiczne po przerwie zimowej od Grudnia do 1 Marca. Skoro zabiera się pasy ruchu, zawęża ulice, wprowadza się restrykcje parkingowe, esowanie ulic i progi spowalniające to w zamian tak jak na dworze królewskim zrzuca się ze stołu kości i niedogryzione do końca połacie mięsiwa w trosce o poddanych. Tutaj daje się do zrozumienia, że kogo nie stać na utrzymanie samochodu i już nerwy traci na zakorkowanych drogach to może się przeżuci na rowerek albo hulajnogę. Stawia się na chodnikach stacje i z głowy. A gdzie tacy mają jeździć, co rower widzieli na folderach i czasami jadąc autem na chodniku wyskakujące nagle mu pod koła nie zawsze w oczekiwanych miejscach ? Miasto stare i nie da się wszędzie osobną infrastrukturę wybudować i nie zabierając przestrzeni albo kierowcom albo pieszym i nawet w niektórych przypadkach nie burząc budynków. Reklama Normalnym miejscem roweru, jako pojazd mechaniczny jest jezdnia a nie chodnik, ale co zrobić jak lata się straszyło(nawet podczas kursów na kartę rowerową), że jezdnia to jest niechybna śmierć gdyż rowerzysta jest zawsze bezbronny w razie, czego. Tylko, co to znaczy w razie, czego – trzeba się pilnować na jezdni a nie myśleć o d…Marynie i nie tylko to się tyczy rowerzystów, ale i też „mistrzów kierownicy”. Znam takich, co jeżdżą prawie zawodowo ponad 40 lat a jak jeżdżą rowerem to boją się zjechać na ulicę nawet osiedlowa. Mówią, że znają kierowców i obawiają się o swoje zdrowie. To ja już ponad 24 lata codziennie jeżdżę mimo srogich zim i to w większości po ulicach. Skoro to, co budują jest niespójne to nie widzę problemów żeby zjechać z tych niefunkcjonalnych dróg dla rowerów na ulice. Reklama Miasto uczy(stawiając na chodniczkach stacje bez możliwości kontynuowania jazdy po ulicy) tych nieopierzonych rowerzystów jazdy chodniczkami i wyżywania się na słabszych skoro boją się ruchu drogowego. Tego już nie widzą i też nasi dzielni dawni milicjanci (teraz Policjanci, ale z poziomem zamierzchłego sierżanta czy kaprala MO) organizują nagonki na rowery elektryczne za manetki, za zbyt mocne silniki nie używając rozumu, –po co to jest i tak wyprodukowane. Owszem na chodniku taki „czołg” pod żadnym pozorem nie powinien się znaleźć a nawet na tych wąskich ścieżynkach, gdyż są to dość duże gabarytowo, gdyż muszą duże ciężary przewozić i w różnych warunkach klimatycznych oraz fizycznych dróg. Ale nie najlepiej wszystko zakazać i udawać, ze niczego takiego nie ma i nie będzie. Zamiast ganiać tych chodnikowców, co to uprzykrzają życie pieszym i edukować to lepiej udawać, ze jest dobrze i zrzucić winę na jeszcze inną grupę społeczną. Ja już od dwóch lat przeważnie jeżdżę elektrykiem i wiem jak się jeździ z manetką i bez i mogę zrobić wykład tym, co uważają, ze przepisy są najważniejsze (choćby były bardzo głupie). Tak samo jak jazda z wyższą prędkością niż 25 km /h a w szczególności na jezdniach gdyż na tych cudach natury wybudowanych przez ZDM i Puchalskiego to więcej niż 17 do 20 nie da się jeździć bezpiecznie. No cóż mamy takich znawców, że musi być tak jak jest gdyż oni są jeszcze w epoce gdzie modne było słowo „Nielzia”(brak czcionki w ich języku). To już bardziej postępowy był inż. Galas niż teraz Ci jego zastępcy. Czyli cofamy się? Tak, więc drodzy piesi uważajcie na siebie „Rowery są wszędzie „ i trzeba być czujnym, tak jak za kilka dni też wyjadą motocykliści na ulice i kierowcy w zakorkowanych ulicach uważajcie na pojazdy pomiędzy pasami ruchu. Czasy się zmieniają a nasi stróże prawa nie nadążają, ale szczycą się słupkami na wykresach skuteczności ich pracy. Obłuda dalej króluje, zmniejsza się poczucie bezpieczeństwa a oni będą pokazywać skuteczność w mało istotnych sprawach. Ostatnio i tego się wstydzą robić - na Ochocie nie było w zeszłym roku debaty zawsze organizowanej pod koniec Listopada lub początek Grudnia.