Reklama

Władze Ochoty graja stare nuty zamiast zmierzyć się z problemem

O sytuacji w publicznych przedszkolach nie tylko na Ochocie pisałem niedawno (Sieć przedszkoli - jazda z dużą prędkością na ścianę). W skrócie sytuacja w we wszystkich dużych miastach jest taka, że rodzi się w nich coraz mniej dzieci, zwłaszcza w dzielnicach centralnych. Nic tu nie pomogą zaklęcia, że mamy niż demograficzny. Tak jest i będzie coraz gorzej. Dlatego trzeba zmierzyć się z problemem i dostosować sieć przedszkoli i szkół do nadchodzących czasów.

Władze dzielnicy Ochota, a konkretnie zastępca burmistrza dzielnicy Ochota Sławomir Cygler postanowiły jednak zagrać stare nuty. Kampania reklamowa opłacona z publicznych pieniędzy uderzyła w sektor prywatny.

Reklama

Od początku jak tylko zobaczyłem te reklamy odniosłem wrażenie, że coś jest tu nie tak. Pomyślałem, że mam złe nastawienie i czepiam się. Jednak prześledziłem fora internetowe i okazuje się, że nie jestem odosobniony w przekonaniu, że ta kampania jest niesmaczna i trąci czasami, kiedy to prywatny był posądzony o wszelkie zło i sprawstwo kłopotów nieomylnego Państwa.

Reakcja internautów na reklamę sfinansowaną z pieniędzy podatników była w dużej mierze krytyczna i emocjonalna. W komentarzach dominowało oburzenie, rozczarowanie oraz poczucie, że kampania przekroczyła granice etyki w debacie publicznej.

Reklama

Wielu użytkowników zwracało uwagę na to, że przekaz oparty na schemacie „my–oni” jest niepotrzebnie konfrontacyjny i pogłębia podziały w środowisku edukacyjnym. Internauci podkreślali, że edukacja powinna łączyć, a nie antagonizować – szczególnie gdy chodzi o dzieci i współpracę między różnymi typami placówek. Pojawiały się głosy nauczycieli, którzy – podobnie jak ja – deklarowali, że nie utożsamiają się z przekazem kampanii i nie mieli wpływu na jej treść.

Istotnym wątkiem krytyki był także fakt finansowania reklamy ze środków publicznych. Komentujący wskazywali, że pieniądze podatników nie powinny być wykorzystywane do atakowania prywatnych podmiotów działających legalnie na rynku. W opinii wielu osób działania urzędu dzielnicy sprawiały wrażenie próby zdyskredytowania prywatnego biznesu zamiast promowania własnej oferty w pozytywny sposób.

Reklama

Część internautów zwracała również uwagę na wizerunkowe konsekwencje takiej kampanii – zarówno dla samego urzędu, jak i dla publicznej edukacji. Podkreślano, że promocja publicznych placówek powinna opierać się na ich mocnych stronach, a nie na krytyce konkurencji.

Podsumowując, odbiór kampanii w sieci był w dużej mierze negatywny: internauci krytykowali jej ton, sposób finansowania oraz potencjalne skutki społeczne, a nauczyciele publicznych placówek dystansowali się od jej przesłania.

Chyba, ktoś z urzędu też się zreflektowała ponieważ zdjęto wpisy na FB i banery wiszące na płotach placówek. Trzymam kciuki zarówno za placówki publiczne jak i niepubliczne. Jednocześnie apeluję do pana burmistrza Cyglera o jakiś wysiłek intelektualny mogący w przeciągu czterech, pięciu lat rozwiązać tą sytuację.

Reklama

Czytaj również:
[news:1788669]
[news:1788270]
[news:1785069] 
[news:1786278]
[news:1783434]
[news:1784074]
[news:1783113]
[news:1782323]

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 24/02/2026 03:23
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo iOchota.pl




Reklama