Niż demograficzny, który od lat zapowiadali eksperci, dziś przestaje być abstrakcyjnym pojęciem ze statystycznych raportów, a zaczyna realnie wpływać na funkcjonowanie miast. Jednym z najbardziej widocznych obszarów, w których skutki spadku liczby urodzeń stają się dotkliwe, jest sieć publicznych przedszkoli. Przykład Warszawy pokazuje, jak wieloletnie zaniedbania w dostosowywaniu infrastruktury edukacyjnej do danych demograficznych prowadzą do społecznych napięć, chaotycznych decyzji i poczucia braku długofalowej strategii. [middle1] Warszawa nie jest w tej sytuacji odosobniona. Samorządowcy w Krakowie i Wrocławiu przyznają, że prowadzą podobne analizy i przygotowują się na trudne decyzje. Dane ogólnopolskie nie pozostawiają złudzeń – w 2023 roku w Polsce urodziło się zaledwie 272 tysiące dzieci, o 145 tysięcy mniej niż w 2009 roku. To najniższy wynik od dziesięcioleci, a demografowie ostrzegają, że najgorsze dopiero przed nami. Za kilka lat problem dotrze także do szkół podstawowych, gdzie już dziś widać pustoszejące klasy. Reklama Milczenie Ministerstwa Edukacji, które zapowiada jedynie „monitorowanie sytuacji”, dodatkowo pogłębia poczucie braku centralnej strategii. Tymczasem zamykanie przedszkoli to dopiero początek procesu, który będzie wymagał od miast nie tylko oszczędności, ale przede wszystkim przemyślanego, długofalowego planowania. Bez niego dostosowywanie sieci placówek do realiów demograficznych będzie odbywać się kosztem mieszkańców, pogłębiając chaos i społeczne konflikty. Ratusz od kilku miesięcy analizuje dane dotyczące obłożenia dzielnicowych przedszkoli. Wnioski są dla miasta bezlitosne. W części placówek sale świecą pustkami, a utrzymywanie ich pochłania miliony złotych z budżetu. Jak nieoficjalnie przyznają urzędnicy magistratu, nie ma uzasadnienia dla finansowania przedszkoli, do których uczęszcza garstka dzieci. Problem w tym, że przez lata nie reagowano na zmieniającą się strukturę ludności, a decyzje podejmowane są dopiero teraz – gwałtownie i pod presją liczb. Reklama Choć konkretne nazwy placówek zagrożonych likwidacją miały zostać oficjalnie podane dopiero po kilku tygodniach analiz, już dziś wiadomo, że chodzi głównie o dzielnice centralne, takie jak Śródmieście, Mokotów czy Ochota. To właśnie tam liczba urodzeń w ciągu ostatnich pięciu lat spadła nawet o 40 procent. Jednocześnie są to obszary, które od lat się wyludniają, tracąc funkcję mieszkaniową na rzecz biur, usług i najmu krótkoterminowego. Ostatnio warszawscy radni zdecydowali o otwarciu drogi do likwidacji siedmiu przedszkoli: m.in. nr 30 „Zielona Łódeczka” przy ul. Rozbrat, nr 32 przy ul. Nowogrodzkiej, nr 34 przy ul. Emilii Plater, nr 36 „Odkrywcy Nowego Świata” przy ul. Nowy Świat, a także placówek przy ul. Tatrzańskiej, Kaden-Bandrowskiego oraz Jarosława Dąbrowskiego. Przyczyną wskazywaną przez miasto jest wprost niż demograficzny i spadek przyrostu naturalnego. Reklama Decyzja wywołała burzliwą debatę. Przeciwnicy likwidacji argumentują, że zamykanie przedszkoli w centrum to działanie krótkowzroczne, które może jeszcze bardziej zniechęcić młode rodziny do zamieszkiwania w tych dzielnicach. – Jeśli chcemy przeciwdziałać wyludnianiu Śródmieścia czy Mokotowa, musimy zachować infrastrukturę niezbędną do tego, by rodzice chcieli tu mieszkać – przekonywał radny Tomasz Herbich (PiS). Krytycznie o planach miasta wypowiadała się także pani wicemarszałek Senatu Magdalena Biejat, wskazując na brak jasnych kryteriów wyboru placówek do likwidacji i chaos decyzyjny. Reklama Władze Warszawy bronią się argumentami finansowymi i demograficznymi. Pani Wiceprezydent miasta Renata Kaznowska podkreśla, że w centralnych dzielnicach występuje nadmiar przedszkoli, podczas gdy w szybko rozwijających się rejonach, takich jak Białołęka czy Wawer, brakuje miejsc dla dzieci. Obecnie miasto prowadzi 362 przedszkola, do których uczęszcza około 43 tys. dzieci. Co daje średnio 118 dzieci w przedszkolu. Te dane ( dotyczące średniej z całej Warszawy) pozwalają stwierdzić, że sieć przedszkoli już teraz wymaga zmiany ( raczej nie ilościowej ale topograficznej). Jednak z prognoz wynika, że w roku szkolnym 2028/2029 liczba dzieci w wieku przedszkolnym w Warszawie spadnie aż o 15 tysięcy. I tu już nie ma na co czekać. Trzeba dokonać analizy sieci i przyjąć CZTEROLETNI program wygaszania placówek, który uspokoi rodziców, da czas nauczycielom i personelowi pomocniczemu na znalezienie sobie innego miejsca pracy oraz rozpocznie dyskusję na temat przerzucenia zaoszczędzonych środków na inne potrzeby (np. na opiekę nas osobami starszymi, których przybywa proporcjonalnie do spadku liczby urodzeń). Podkreślam jeszcze raz potrzebne jest w tej sprawie myślenie wieloletnie. A jak jest na Ochocie? Z informacji uzyskanych z urzędu można odnieść wrażenie, że trwa sielanka. Czas się zatrzymał na etapie 2017 roku kiedy byliśmy zmuszeni otwierać nowe odziały z uwagi na wyż demograficzny będący słabym echem wyżu z lat 80. Reklama Pomimo spadku liczby dzieci nie są planowane likwidacje żadnej z publicznych placówek przedszkolnych na terenie dzielnicy. Działania władz dzielnicy koncentrują się na racjonalnym zarządzaniu infrastrukturą oraz elastycznym dostosowywaniu oferty edukacyjnej. Równolegle dzielnica planuje rozwój infrastruktury. W najbliższych latach przewidziana jest budowa przedszkola w rejonie ul. Włodarzewskiej, gdzie obecnie brakuje publicznej placówki. - zapewniła mnie Rzecznik Prasowa Urzędu pani Aleksandra Mazur. Z danych dzielnicy wynika, że liczba dzieci systematycznie maleje – w roczniku 2023 było ich 445, w 2024 już 396, a w 2025 jedynie 386. Mimo to władze dzielnicy nie planują wygaszania żadnej z 20 publicznych placówek, do których uczęszcza obecnie 1643 dzieci. Dzisiaj jest to już 82. dzieciaki na jedna placówkę co stanowi jeszcze jaki taki wynik ( powinno być ok. 100 a Przedszkolu nr. 100 przy Częstochowskiej ok. 150 do 200). Co będzie za dwa lata? Dzieci będzie jakieś 1150 co da 57 dzieci na jedną placówkę a za cztery lata jeśli się nic nie zmieni (dlaczego miałoby się zmienić) będzie dzieci tyle, że po salach będą mogły jeździć rowerkami. (41 dzieci). A tym czasem w kwartale ulic Grójecka, Bitwy Warszawskiej, Szczęśliwicka, Grzymały/Kopińska funkcjonuje 7 przedszkoli na lekko licząc na 800 dzieci. Czyli tyle miejsc ile najprawdopodobniej będzie potrzebowała cała Ochota za 4 do 5. lat. Reklama Co gorsza w ramach elastycznym dostosowywaniu oferty edukacyjnej władze dzielnicy będą budować kolejne przedszkole na Włodarzewskiej. Pozostaje mieć nadzieję, że na budowaniu się skończy i nie powstanie kolejna placówka, ale zostanie przeniesiona jedna z tych, które funkcjonują w zagłębiu przedszkolnym znajdującym się w opisywanym powyżej kwartale ulic. Wracając do elastycznego dostosowywania oferty edukacyjnej jakim szczyci się nasz urząd to pragnę zacytować jeszcze jeden fragment odpowiedzi na pytanie o dane na podstawie, których jest realizowany te elastyczne dostosowanie Szczegółowe dane, o które Pan prosi, pozostają w dyspozycji Biura Strategii i Analiz m.st. Warszawy, które sporządza analizy społeczno-gospodarcze dotyczące miasta. Jako urząd nie prowadzimy samodzielnie prognoz demograficznych, a w swoich opracowaniach bazujemy na danych przekazywanych przez właściwe komórki oraz jednostki miejskie. Mając jednak na uwadze chęć udzielenia Panu możliwie pełnej odpowiedzi, wystąpiłam z zapytaniem do Wydziału Oświaty z prośbą o weryfikację, czy dysponują oni danymi przekazanymi z poziomu miasta, bądź informacjami zawartymi w dostępnych raportach, analizach lub innych dokumentach. Reklama Miałem okazję pracować wielokrotnie nad siecią placówek oświatowych na Ochocie ( tworzyliśmy sieć gimnazjów u schyłku wieku oraz likwidowaliśmy je kika lat temu). Wydział Oświaty bardzo sumienie i dokładnie analizuje zjawiska demograficzne w tym zakresie, co do tej pory pozwoliło wypracowywać optymalne rozwiaznia. Dzięki naszym analizom sieć szkół podstawowych na Ochocie ma szansę przejść nadchodzącą zapaść demograficzną prawie sucha nogą ( jedna do dwóch likwidacji podstawówek w czasie 10 lat) Tak więc obecny zarząd dzielnicy nie ma pojęcia co się dzieje lub skrzętnie ukrywa dane, aby nic nie robić. Tak czy owak - jedziecie Państwo z duża prędkością na ścianę i rzeczą drugorzędną jest czy posiadacie w tym zakresie mapę czy nie. Zachęcam pana burmistrza Sławomira Cyglera (odpowiedzialnego za oświatę w naszej dzielnicy) do lektury takich dokumentów jak: 1. Trendy rozwojowe dla m.st. Warszawy i jego obszaru metropolitalnego w perspektywie do 2050 r. 2. Diagnoza - opieka nad dziećmi, oświat, nauka Wszak to są dokumenty podstawowe do pracy nad Diagnozą Warszawa 2040 - strategicznym dokumentem nad którym pracuje cały samorząd naszego miasta. O ile dane w tych dokumentach wydają się rzetelne o tyle wniosków nie ma, ale to już inna opowieść. Uczestniczę w zespole powołanym przez Mazowiecką Wspólnotę Samorządową , który właśnie dzisiaj złoży w Ratuszu swoje uwagi do Strategii, w którym pomijamy kwestię demografii w powiązaniu z oświatą i opieka społeczną ( które w świetle danych demograficznych będą w najbliższych latach ze sobą ściśle powiązane) do których odniesiemy się w osobnym dokumencie. Mam zamiar również w najbliższym czasie opublikować tekst na ten temat dotyczący Ochoty. Chętnie wezmę udział w jakiejś dyskusji na ten temat w naszej dzielnicy. Trzeba się ogarnąć zanim będzie za późno i pozostaną nam tylko drastyczne kroki, które mogą przynieść niepotrzebny konflikt społeczny i duży deficyt w kasie. Reklama Czytaj również: Zobacz także: Jak widać –jest MOC Zobacz także: Strategia Warszawy 2040 i ostatnie szlifowanie dokumentu Zobacz także: Trzy budowy w okolicy Bohaterów Września a jak różnie zarządzane Zobacz także: Wytyczanie chodników - śnieg dobrym doradcą? Zobacz także: Czeka nas demolka ulic Zobacz także: Zaodśnieżać się na śmierć Zobacz także: Budowa ulicy Lirowej - co czeka mieszkańców? Zobacz także: Najem krótkoterminowy - będzie szczegółowa regulacja Zobacz także: Na Sierpińskiego szykuje się nam budowa Zobacz także: Na Sierpińskiego szykuje się nam budowa Zobacz także: Uroczyste otwarcie Fortów Szczęśliwickich!!! Zobacz także: Zaginęła piętnastoletnia dziewczyna Zobacz także: Pod czujnym okiem Pani burmistrz to nawet drzewa w zimie zielone Zobacz także: Sąchocka 5 - czy ktoś w końcu poniesie konsekwencje za taki stan rzeczy? Zobacz także: Co by było, jakby Słowacki był strażakiem