Patrząc na załączone zdjęcia można pomyśleć, że nie przedstawiają one niczego nadzwyczajnego. To przecież tylko wydeptany śnieg, nieprawdaż? Otóż wszystkie te zdjęcia (oprócz głównego, o nim za chwilę) mają wspólną cechę. Pod przedstawionym na nich wydeptanym śniegiem nie znajdują się chodniki, tylko wydeptana ziemia! [middle1] Co to oznacza? Oznacza to, że niezależnie czy wydeptana ścieżka jest widoczna czy nie, ludzie tam chadzają. Można ignorować problem i nic nie robić, a potem dziwić się, że po stopnieniu śniegu otoczenie dalej wygląda tak samo kiepsko, jak w zeszłym roku. Co więc należałoby zrobić patrząc na wydeptane obszary śniegu? Oczywiście wytyczyć tam chodniki! To jest dosłownie darmowa podpowiedź od natury! Możemy jej posłuchać i uestetycznić okolicę, albo zamiatać problem pod dywan. Reklama Nie zmienimy ludzkich zachowań. Nie postawimy kolczastego ogrodzenia z napisem Zakaz wstępu! Tu rośnie trawnik, zmieńcie przyzwyczajenia . Byłoby to absurdalne, bez sensu. Ludzie chadzaliby po prostu wdłuż ogrodzenia i wydeptali kolejny pas ziemi obok. Jedyną rozsądną opcją jest budowa chodników na tych dokładnie obszarach. A co z sytuacją przedstawioną na głównym zdjęciu? Tam rzeczywisty szlak pieszych jest przesunięty o jakieś 2 metry względem tego, jak biegnie chodnik, co powoduje sytuację dobrze widoczną na zdjęciu: całkowity brak estetyki. Tak jak pisałem wyżej, jednym rozwiązaniem jest dobudowa tego dodatkowego metra kwadratowego chodnika tak, aby jego przebieg był zgodny z zachowaniem ludzi, czyli niekoniecznie tak jak pierwotnie zażyczył sobie urzędnik. Reklama Koniec walki w rzeczywistością, czas na racjonalne planowanie przestrzeni!