Po raz kolejny opisuję miłe doświadczenia z tym serwisem znajdującym się przy ulicy Pruszkowska 8A. Tym razem miałem ciekawy problem z Chińskim rowerem i słabymi hamulcami hydraulicznymi. Jako stały klient przynajmniej z cztery razy w roku zawracający głowę swoimi problemami z przynajmniej dwoma na przemian używanymi rowerami wyżebrałem dla siebie chwilkę czasu i nawet pozwolono mi pomóc fachowcowi w szybkim jego usunięciu. Przez to byłem świadkiem kilku rozmów przez telefon z potencjalnymi klientami. Przykro mi się zrobiło, że ja wcisnąłem się praktycznie bez kolejki, ale gdy usłyszałem jeden telefon gdzie w wielki tydzień klient dzwoni i mówi, że ma i chce na raz oddać trzy rowery do przeglądu i ewentualnego remontu na „CITO”. Kiedy mechanik mówi mu, że nie ma możliwości trzy na raz gdyż jest to i też sklep i miejsca tam nie za, wiele aby przechowywać większą liczbę rowerów i proponuje pojedynczo przyprowadzać to klient się oburza? Reklama · No cóż tylko współczuć takim serwisantom, przecież już kilka razy tłumaczyłem, że oddawanie praktycznie podczas już trwającego od dawna sezonu rowerowego sprzętu do przeglądów i wymiany zużytych części to najlepiej po sezonie, kiedy większość rowerzystów z powodów atmosferycznych woli nie jeździć. W trakcie sezonu niestety serwisy są zawalane rowerami z awariami gdzie na bieżąco trzeba ratować rower, aby nadawał się do użytku. Usprawnienia i wymiana części serwisujących powinna i najtaniej oraz najlepiej odbywa się na spokojnie od Listopada do połowy Marca. Reklama Jeżeli już trwa sezon to obłożenie takich serwisów jest bardzo duże a zwłaszcza takich gdzie nie rzeźbią i nie naciągają klientów na bardzo drogie komponenty i nie liczą sobie za każdą poruszoną śrubkę. Do tego w tym serwisie nastąpiły nieprzewidziane zmiany. Niestety zmarł pomocnik głównego szefa po ciężkiej chorobie a teraz wdraża się nowy pracownik i jak zauważyłem z powodzeniem, lecz jeszcze trzeba mu dać na rozruch trochę czasu. Tak, więc drodzy klienci to nie zła wola serwisu a warunki lokalowe i możliwości wymuszają takie postępowanie serwisanta, który został przed świętami praktycznie można nazwać „osaczony „ nadmiarem zleceń. No cóż brak zleceń jest zły, ale znowu jak ktoś dobry to i nadmiar zleceń może go dobić. I bądź tu mądry jak tutaj pracować, aby i wilk był syty a i owca cała?