Jak mawiają tradycja to rzecz święta… ale jak się okazuje na Ochocie – do pewnego stopnia elastyczna. Weźmy na przykład śniadanie wielkanocne. Oficjalnie odbywa się w Niedzielę Zmartwychwstania, bo tak wypada, bo tak zawsze było. Ale czy naprawdę musi tak być? Przecież równie dobrze można wszystko zrobić już w Wielką Sobotę – szczególnie jeśli ktoś naprawdę nie może się doczekać. Najbardziej niecierpliwym polecam Wielki Piątek. [middle1] Miłośnicy kiełbasy odliczają godziny, patrząc z tęsknotą na lodówkę, jakby była sejfem pełnym zakazanych skarbów. W ich oczach widać jedno: „czy naprawdę musimy czekać jeszcze cały dzień?”. Ten Jezus z Nazaretu mógłby się jakoś dostosować. Tradycja tradycją, ale kiełbasa nie będzie czekać wiecznie. Reklama Do tego dochodzą nasi lokalni decydenci. Burmistrz, radni – wszyscy zabiegani, kalendarze napięte, święta świętami, ale grafik musi się zgadzać. Najlepiej więc wszystko przyspieszyć, przesunąć, dopasować. Co ciekawe, nawet proboszcz zdaje się patrzeć na zegarek z pewną niecierpliwością. W końcu organizacja to organizacja, a logistyka świąt najwyraźniej wymaga dziś większej elastyczności niż kiedyś. I tak oto, zupełnie niepostrzeżenie, Wielka Sobota zaczyna się przesuwać, Wielkanoc lekko przyspiesza, a sens całego zamieszania gdzieś się rozmywa między jednym a drugim talerzem sałatki jarzynowej. Reklama Najbardziej w tym wszystkim zadziwiające jest jednak to, że w tym pośpiechu nikt nie pyta tych, którzy wyboru nie mają. Samotni i ubodzy mieszkańcy przyjdą wtedy, kiedy im się powie – czy to piątek, sobota, czy może jeszcze wcześniej. Dla nich święta nie zaczynają się szybciej ani później – zaczynają się wtedy, gdy ktoś zdecyduje, że właśnie teraz jest odpowiedni moment. Można by więc dojść do wniosku, że skoro wszystko da się przyspieszyć, to i sens świąt można lekko „zoptymalizować”. Może w przyszłym roku zmartwychwstanie też odbędzie się dzień wcześniej? W końcu dla dobra organizacji, dla wygody, dla napiętego harmonogramu. I być może – jak głosi nieoficjalna wersja wydarzeń – już się odbyło. Szczególnie dla tych, którzy najbardziej potrzebowali nadziei, choć nikt ich o zdanie nie zapytał. Reklama Bo u nas, jak widać, nawet cuda potrafią się dostosować do terminarza.