Gdyby Juliusz Słowacki zamiast pióra trzymał w ręku prądownicę, a zamiast pisać „Kordiana” nadzorował prace przeciwpożarowe w swoim liceum, zapewne już dawno uznałby, że największym żywiołem nie jest ogień, lecz procedura. [middle1] Proces dostosowania VII LO do wymogów przeciwpożarowych rozpoczął się bowiem w 2021 roku i od razu nabrał cech epopei narodowej. Najpierw pojawił się projekt – zlecony w sposób równie tajemniczy jak geneza „Balladyny”. Następnie nadeszła decyzja administracyjna, potem kolejna, a wszystko to okraszone było szczytnym celem: do 31 grudnia 2024 roku szkoła miała stać się bezpieczna. Ogień miał drżeć na samą myśl o Słowackim. Reklama W 2024 roku wkroczył na scenę bohater zbiorowy – przetarg. Jedno kryterium: cena. Bo przecież pożar, jak wiadomo, zawsze pyta najpierw o najtańszą ofertę. Wybrano wykonawcę, podpisano umowę, zapłonęła nadzieja. Gdyby Słowacki był strażakiem, zapewne wygłosiłby patetyczną mowę o zwycięstwie rozumu nad płomieniem. Ale oto dramat przybrał formę klasycznej tragedii. W styczniu 2025 roku miasto odstąpiło od umowy, wykonawca opuścił plac boju, a na scenie pozostały rozgrzebane roboty, brak dokumentacji i poczucie, że ogień co prawda się nie pali, ale chaos już tak. Budynek trwał w stanie zawieszenia – ani bezpieczny, ani skończony, za to idealnie przygotowany do lekcji z „Dziadów”, część III: Improwizacja inwestycyjna. Reklama Terminy zaczęły topnieć szybciej niż gaśnica wystawiona na słońce, więc we wrześniu 2025 roku poproszono o przedłużenie czasu. Strażak Słowacki westchnąłby zapewne ciężko i zanotował w raporcie: „Pożar opanowany, procedura w natarciu”. Zamówiono więc raport o stanie robót, raport do raportu, kosztorys do kosztorysu, a wszystko po to, by ustalić, co właściwie zostało zrobione i dlaczego nie działa. Raport ujawnił prawdę równie brutalną jak płomień w bibliotece: trzeba zaczynać niemal od nowa. Nowe przetargi, nowe etapy, nowe miliony. Najpierw etap za kilkaset tysięcy, potem etap za kilka milionów. Gdyby Słowacki był strażakiem, być może napisałby dramat pt. „Fantazy przeciwpożarowy”, w którym bohaterowie nie walczą z ogniem, lecz z dokumentacją, kosztorysem i poprawkami do poprawek. Reklama I tak liceum noszące imię wieszcza uczy dziś nie tylko matematyki i polskiego, ale także cierpliwości oraz nowoczesnej wiedzy obywatelskiej: jak długo może trwać proces gaszenia problemu, który formalnie płonie od lat, a praktycznie wciąż czeka na pierwszą iskrę skutecznych działań. Bo jedno jest pewne: gdyby Juliusz Słowacki był strażakiem, wiedziałby, że z ogniem da się wygrać. Z inwestycją publiczną – już niekoniecznie. Czytaj również: Zobacz także: Wartość konsultacji a frekwencja Zobacz także: Burmistrz Justyna Glusman wspiera globalne łańcuchy dostaw Zobacz także: Tajemnicza sprawa różowych piesków na Ochocie Zobacz także: Zaginął Patryk Piech Zobacz także: Zaginął Patryk Piech Zobacz także: Redutę Ordona broni śnieg Zobacz także: Ruskie bilety i automat, który zna więcej języków niż motorniczy Zobacz także: Zakaz logicznego myślenia Zobacz także: Nie zjeżdżaj na sankach bo niszczysz trawę Zobacz także: A może się roztopi? Zobacz także: Zbliża się sezon na utylizację choinek Zobacz także: ZGN Ochota tym razem mnie zawiódł Zobacz także: Na Orzeszkowej i Mątwickiej znikną kolejne miejsca do parkowania Zobacz także: Zmarł Mirosław Stafiński Zobacz także: Ile razy można stosować destrukcję?