Reklama

Ochota tej zimy postanowiła być konceptualna. Odśnieżanie – owszem – istnieje, ale głównie jako idea. Jak sztuka współczesna: niby jest, wszyscy o niej mówią, lecz nikt jej nie widział. Chodniki przykryła biała cisza, a kierowcy odkryli nową dyscyplinę sportu: slalom między zaspami, freestyle na ręcznym.

Nie bez powodu przewodnicząca rady dzielnicy nosi nazwisko Mróz. To nie nazwisko – to program. Mróz panuje, Mróz decyduje, Mróz trzyma się mocno, zwłaszcza na krawężnikach. Kiedy pada śnieg, Ochota nie panikuje. Ochota medytuje. „Poczekajmy, aż samo się roztopi” – szepcze miasto, wtulone w szalik z obietnic.

Reklama

A nad tym wszystkim unosi się Pani Burmistrz Justyna Glusman, walcząca dzielnie o pseudonim Królowa Śniegu. Zamiast berła – łopata widmo. Zamiast karety – pług w sferze metafizyki. Królowa Śniegu nie musi odśnieżać: wystarczy, że spojrzy, a śnieg… pozostaje. Stabilny. Konsekwentny. Samorządowo nieruszony.

Mieszkańcy też się dostosowali. Dzieci do szkoły chodzą na nartach biegowych, seniorzy testują kijki trekkingowe, a psy nauczyły się robić swoje na wysokości kolan. Ochota stała się dzielnicą hartowania charakterów: kto przeżyje przejście przez przejście, temu niestraszne żadne przejście życiowe.

Reklama

I tak zaodśnieżamy się na śmierć – każdy we własnym zakresie. Łopatą po plecach, butem po kostkach, ironią po nerwach. Bo gdyby śnieg był problemem, ktoś by go rozwiązał. Skoro jest stałym elementem krajobrazu, to znaczy, że to tradycja. A tradycji, jak wiadomo, się nie rusza. Zwłaszcza na Ochocie.

Czytaj również:












 


Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 26/01/2026 02:43
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo iOchota.pl




Reklama