Reklama

Sąchocka 5 - czy ktoś w końcu poniesie konsekwencje za taki stan rzeczy?

Zima po raz kolejny obnażyła słabości systemu odśnieżania w Warszawie, a szczególnie dotkliwie odczuwają je mieszkańcy Ochoty. Choć główne arterie są w miarę szybko doprowadzane do przejezdności, to na lokalnych drogach i chodnikach sytuacja często wygląda znacznie gorzej. Zalegający śnieg, lód i błoto pośniegowe sprawiają, że poruszanie się pieszo bywa niebezpieczne, a dojazd do osiedli – utrudniony. W przypadku Ochoty coraz częściej pojawiają się pytania o skuteczność działań dzielnicy, która odpowiada za znaczną część lokalnej infrastruktury.

Znamienne jest to, że o ile Zakład Gospodarowania Nieruchomościami (odpowiedzialny za tereny wewnętrzne na osiedlach) radzi sobie jako tako to nasz sławny już Wydział Infrastruktury jak zwykle "nie dowozi tematu". Publikujemy praktycznie codziennie materiały w tej sprawie i dotyczą  one przede wszystkim dróg i chodników lokalnych, za który odpowiada właśnie ta komórka w urzędzie. należy zauważyć, że dobrze radzą sobie z tym problemem Wspólnoty Mieszkaniowe i Spółdzielnie, które egzekwują od swoich zarządców i firm sprzątających umowy. W dzielnicy mam wrażenie, że takich umów w ogóle nie ma.
Przykład z wczoraj, gdzie mieszkaniec Rakowca pyta nas kto odpowiada za odcinek chodnika przy Sąchocka 5. Oczywiście za ten praktycznie nietknięty łopatą chodnik odpowiada Urząd Dzielnicy. Generalna zasada jest taka, że za drogi po których nie jeżdżą autobusy odpowiada dzielnica a za resztę ZDM czy Zakład Oczyszczania Miasta 

Reklama

Miasto przypomina, że system odśnieżania w Warszawie opiera się na podziale obowiązków pomiędzy różnych zarządców. Zarząd Oczyszczania Miasta zajmuje się przede wszystkim głównymi ulicami, trasami komunikacji publicznej i strategicznymi ciągami pieszymi. Jednak za dużą część chodników i dróg lokalnych odpowiadają inne podmioty – m.in. urzędy dzielnic,  oraz Zarząd Zieleni, który utrzymuje alejki i chodniki w parkach. Dodatkowe obowiązki spoczywają także na właścicielach nieruchomości, wspólnotach mieszkaniowych i zarządcach prywatnych posesji, którzy muszą dbać o chodniki przylegające do ich budynków.

W teorii taki podział ma sens – każda część miasta ma swojego opiekuna, a zimowe utrudnienia powinny być minimalizowane. W praktyce jednak na Ochocie prowadzi to do chaosu i nierównych standardów. Na jednej ulicy można spotkać fragment chodnika odśnieżony i posypany piaskiem, obok kilkunastometrowy odcinek pokryty lodem, a dalej znów względnie bezpieczną nawierzchnię. Dla mieszkańców oznacza to codzienne ryzyko poślizgnięcia się i urazów, szczególnie w rejonach szkół, przychodni czy przystanków komunikacji miejskiej.

Reklama

Krytyczny stan nawierzchni na wielu lokalnych drogach i chodnikach wskazuje, że dzielnica Ochota nie radzi sobie z powierzonymi jej obowiązkami. Zgłoszenia mieszkańców dotyczą nie tylko opóźnień w odśnieżaniu, ale także braku reakcji po opadach marznącego deszczu, kiedy cienka warstwa lodu zmienia chodniki w niebezpieczne ślizgawki. Problemem jest również niewystarczające posypywanie nawierzchni, co w połączeniu z intensywnym ruchem pieszym szybko prowadzi do jej degradacji.

Podział odpowiedzialności za odśnieżanie nie powinien być dla mieszkańców niewidzialny – to administracyjna konieczność, a nie wymówka. Jeśli dana droga czy chodnik należy do dzielnicy, to właśnie ona powinna zapewnić standard umożliwiający bezpieczne korzystanie z przestrzeni publicznej. W przypadku Ochoty coraz wyraźniej widać, że ten standard nie jest zachowany, zwłaszcza poza głównymi ciągami komunikacyjnymi.

Reklama

Zima nie jest zjawiskiem nadzwyczajnym, lecz przewidywalnym elementem klimatu. Dlatego mieszkańcy mają prawo oczekiwać sprawnego i konsekwentnego działania ze strony zarządców. Dopóki lokalne drogi i chodniki na Ochocie pozostają w krytycznym stanie, trudno mówić o skutecznym systemie odśnieżania – nawet jeśli na papierze odpowiedzialność została jasno przypisana.

Od początku roku strażnicy miejscy przeprowadzili już 1032 interwencje dotyczące nieodśnieżonych lub śliskich chodników. W każdym przypadku funkcjonariusze oceniali sytuację na miejscu, ustalali, kto jest odpowiedzialny za dany teren, wydawali zalecenia lub nadzorowali prace porządkowe. Działania te miały w większości charakter prewencyjny i porządkowy, a nie represyjny.

Reklama

W efekcie kontroli wystawiono 16 mandatów karnych – 15 za nieodśnieżenie lub śliskość chodników oraz jeden za nieusunięte sople z budynku. W 67 przypadkach administratorzy nieruchomości zostali zobowiązani do natychmiastowego usunięcia śniegu lub lodu. Jak podkreśla miasto, część zgłoszeń okazała się nieaktualna – w 100 przypadkach chodniki były już oczyszczone lub prace porządkowe trwały w momencie przyjazdu straży.

Cieszą coraz częstsze patrole i kontrole. Jednak nie od dzisiaj wiadomo, że kontroli i ewentualnym mandatom podlegają ci, którzy radzą sobie najlepiej czyli prywatni zarządcy. Nie spotkałem się w życiu z sytuacją kiedy Straż Miejska wręczyłaby mandat urzędowi dzielnicy. Sachocka 5 jest jednym z setek przykładów, gdzie z miejsca należy się taki mandat pani Burmistrz Justynie Glusman lub jej naczelniczce od Infrastruktury odpowiedzialnej za taki stan rzeczy.

Reklama

Czytaj również:


 












Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 20/01/2026 12:05
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo iOchota.pl




Reklama