We wrześniu zeszłego roku poszedł artykuł kolegi Grzegorza Zadwornego pt.” Majewskiego 15 - chodnik ekologiczny czy ścieżka sensoryczna?” W artykule dobitnie autor napisał o pilnej naprawie kawałka chodnika. Umotywował bezbłędnie, ale cóż widać, że nikogo to nie obchodzi. Jest już prawie połowa marca a tutaj dalej nic się nie dzieje w tej sprawie. Według mnie nie powinno tak być, że 3 do 4 metrów kwadratowych chodnika do poprawy musi przejść przez zamówienia publiczne, przetarg i inne procedury tak, aby wartość inwestycji wzrosła i sprawę odkładać do „Świętego NIGDY”. Rozumiem podwórka to już większa inwestycja i najlepiej jakby mieszkańcy napisali w Budżecie Partycypacyjnym, ale 3 do 4 metrów chodnika? Do takiego chodnika też musi się kilku aktywistów zatrudnić pozbierać podpisy i na kolanie napisać projekt? Może jak ktoś skręci nogę to włączy się szybsze myślenie?