Kiedyś Wałęsa obiecywał na każdej ulicy piekarnie i wolność gospodarczą dopilnowaną przez robotników zwalnianych z zakładów pracy. Niestety okazało się, że były to tylko mrzonki jak 100 konkretów obecnie nam panującego Króla nawet i Europy. Zaczęto nam wszystkie objawy wolnego handlu i usług likwidować i albo pracujesz dla zachodnich korporacji albo po cichu dla zakaukaskich mafii. Drobny handel praktycznie na wykończeniu a i drobna gastronomia w całkowitym odwrocie poza zagranicznymi kebabami lub chińskimi barami i restauracjami. Duże restauracje tylko czekają na zasobnych klientów a drobniaczkom zostały tylko sieciowe dyskonty pod nazwą „Ż”i wyroby na wynos plus małpka, którą trzeba po wyjściu zaraz opróżnić i rzucić w pobliskie krzaki. Dla tych, co lubują się w ogródkach piwnych już takowa oferta na rynku praktycznie nie istnieje. Widząc to pewnie jakiś zaradny przedsiębiorca chciał otworzyć taki ogródek i o zgrozo praktycznie w pasie drogowym. No cóż tanich już miejsc na Ochocie już nie ma i jeszcze, żeby otrzymać pozwolenie na taką działalność to graniczy z cudem. I tak w zeszłym roku prace zostały zablokowane, ale widzę teraz, ze coś materiałów budowlanych jakby przybyło i to skłania do myślenia, że może i w tym sezonie będzie jakieś uroczyste otwarcie? Znając poglądy Władz Dzielnicy i opinie Policji czarno to widzę, chyba, że właściciel zadeklaruje tam sprzedaż tylko wyrobów bio, lub vege.