Tym razem nie „na jednego”

10/04/2018 20:38
Handel i usługi, razem „na jednego” - zdjęcie, fotografia

Jest rok 1967. Stolica potrzebuje mieszkań! Uszczęśliwiająca wszystkich i wszystko, Polski Ludowa, ma i na to receptę. Odbiera ojcowiznę kułakom i rozległe pola kapusty wyrastającej na żyznych ziemiach Rakowca, sukcesywnie znikają z warszawskiego pejzażu – niech się mury pną do góry! Niestety, za wielkimi przemianami, jakie przynosi ludzkości jedynie słuszny raj socjalizmu, nie nadążają źle uświadomione, wrogie elementy. Zamiast wdzięczności, posyłają swoje dzieci na lekcje religii do drewnianego baraku przy Dickensa. O zgrozo, idą jeszcze dalej! Pomagają księdzu Kołakowskiemu przekształcić go w tymczasową kaplicę. Ale i na to ma receptę uszczęśliwiająca wszystkich i wszystko, Polska Ludowa. 19 czerwca 1967 r. organ jej wszechwładzy – niejaka Rada Narodowa, cofa pozwolenie na budowę kościoła i pod osłoną nocy 3.000 milicjantów z psami i armatkami wodnymi „zabezpiecza teren”, a właściwie uświadomieni działacze partyjni wraz z ormowcami rozbijają buldożerami ogrodzenie dopiero co erygowanej parafii. Zbiegające się zewsząd wrogie elementy, pakuje się do „bud” i wywozi na socjalistyczne rekolekcje w aresztach. Kolejne miesiące przynoszą zabranie większej części kościelnego placu, areszt domowy proboszcza i nakładanie wysokich grzywien.

Myliłby się jednak ten kto myślałby, że jedynie słuszny ustrój ma tylko surowe, każące oblicze. Przecież Polska Ludowa chełpi się, że jest krainą demokracji ludowej! A jak demokracja, to należy dać ludowi wybór! Owszem, ale jaki? - kotłowało się w głowach partyjnych sekretarzy. Żadna z kronik nie odnotowała ile rozpito butelek głowiąc się nad rozstrzygnięciem tego dylematu. Ponoć rozwiązanie przyszło „z góry”: „Ma być kościół, niech będzie i karczma” - miał powiedzieć ważny sekretarz, co przywitano aplauzem na stojąco. „Niech sobie lud wybiera” - dodał zadowolony z siebie i zmęczony osunął się pod zasłany czerwonym suknem stół.

Następnego dnia usłużni urbaniści coś tam poprzestawiali na makiecie osiedla i jak raz wyszło, że można postawić piękny, piętrowy pawilon, który przyćmi drewniany barak proboszcza; i to ledwie 100 metrów od kościelnej furtki! Rozdzielono premie i przekazano sprawę architektom.

Nastał rok 1971. W pyszniącym się świeżutką boazerią, dwupoziomowym lokalu wystrzeliły korki od radzieckiego szampana, a z kuchni poniosło zapachem schabowego i smażonej kapusty. Przecięta wstęga otworzyła partyjnemu aktywowi drogę do stolików. Oczywiście, ponieważ w kraju właśnie trwała gierkowska odnowa, przypomniano sobie i o drugiej, choć nie bardzo leżącej na sercu PZPR-owskiego aktywu, stronie demokracji – takiej to, że powinna mieć ona coś wspólnego z wyborem. Więc w rok od pamiętnego przecięcia wstęgi zaczęto przebąkiwać o możliwości budowy kościoła. Bąkano jeszcze kilka lat i budowa ostatecznie ruszyła w 1974. I tak to, pod skrzydłami ludowej demokracji ludność Rakowca otrzymała przywilej wyboru na sposób spędzania wolnego czasu.

Mijały lata. Restauracja nomen omen o wdzięcznej nazwie „Pod Skrzydłami”, wrosła w pejzaż skrzyżowania Grójeckiej z Dickensa. Za dnia wpadali tu wracający z „Zieleniaka” badylarze, by pokrzepić się tradycyjną w Warszawie „meduzą w okularach”, czyli galaretą w towarzystwie dwóch setek wódki. Wieczorami zaś, przybywały arystokratki ponoć najstarszego zawodu świata, by służyć czym tam miały miejscowej elicie, a jeszcze chętniej dolarowym, arabskim studentom. A gdy w latach 90-tych wyszło na jaw, że demokracja ludowa to bujdy, i wystarczy zwykła demokracja, lokal zaczął podupadać, aż znikł całkowicie z rozrywkowej mapy Warszawy.

Za opustoszały parkiet zabrali się handlowcy z Ochockiej Izby Gospodarczej. Raz dwa przerobili knajpę na dom handlowy, by na fali wolności „a'la minister Wilczek”, napędzać wzrost rodzimego PKB. Czego tam nie było! Buty, rajstopy, telewizory, zabawki, kiełbasa i zagrycha... cokolwiek, byle się sprzedało. Pewnie byłoby tak do dziś, gdyby kolejne, coraz bardziej demokratyczne rządy nie zabrały się za poprawianie „wilczkowej” wolności. Poprawiono ją tak dalece, że wkrótce sprostać jej mogły już tylko wielkie supermarkety. Wyciekali więc jeden po drugim kupcy, a tracący na atrakcyjności lokal popadał w zapomnienie.

Być może coś jednak drgnęło i mosiężne żurawie na „betonowanej patelni” przed witrynami dawnej knajpy, będą świadkami kolejnej reanimacji tego zakątka. Nowy gospodarz, Ośrodek Kultury Ochoty, urządził tu „Miejsce Aktywności Lokalnej”, w skrócie MAL. Idea ciekawa. W kilku odremontowanych pomieszczeniach urządzono sale, które mają służyć najróżnorodniejszym inicjatywom mieszkańców. Nie zajęciom pod ustalony odgórnie szymel, a właśnie oddolnym inicjatywom. Jeżeli masz pomysł, który może zainteresować sąsiadów, zgłoś się. Panie, westalki (może trafniej -MOLKI) sąsiedzkiego ogniska, pomogą Ci nagłośnić twoją inicjatywę.

Umieszczą ją w grafiku zajęć, wydrukują plakaty i posłużą dobrą radą. Tobie pozostanie poprowadzić własne, autorskie zajęcia. Już dziś odbywa się tam regularne czytanie bajek dla dzieci, wieczory gier planszowych, zajęcia aerobiku, sąsiedzka wyprzedaż zbędnych rzeczy, i wiele innych. Chodzi ci coś po głowie? Nie czekaj, wpadnij. Tym razem nie „na jednego”.

 

Reklama

Ogłoszenia PREMIUM

Chcesz coś sprzedać lub kupić, oferujesz usługi, szukasz pracownika lub pracy?

Dodaj swoje drobne ogłoszenie w naszym serwisie. Zapraszamy!

Dodaj ogłoszenie
Reklama


 Reklama


25 maja 2018 roku weszło w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 roku tzw. RODO. Nowe prawo nakłada na nas obowiązek uzyskania Twojej zgody na przetwarzanie przez nas danych osobowych w plikach cookies

Oświadczam, iż zapoznałem sie z Polityką prywatności i zgadzam się na zapisywanie i przechowywanie w mojej przeglądarce internetowej tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie zaszyfrowanych w nich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania z innych stron internetowych, serwisów oraz parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych, w tym na profilowanie i w celach analitycznych przez iochota.pl, oraz ZAUFANYCH PARTNERÓW.

Administratorzy danych / Podmioty którym powierzenie przetwarzania powierzono

MPG Media Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawa 02-761, Cypryjska 2G

Cele przetwarzania danych

1.marketing, w tym profilowanie i cele analityczne
2.świadczenie usług drogą elektroniczną
3.dopasowanie treści stron internetowych do preferencji i zainteresowań
4.wykrywanie botów i nadużyć w usługach
5.pomiary statystyczne i udoskonalenie usług (cele analityczne)


Podstawy prawne przetwarzania danych


1.marketing, w tym profilowanie oraz cele analityczne – zgoda
2.świadczenie usług drogą elektroniczną - niezbędność danych do świadczenia usługi
3.pozostałe cele - uzasadniony interes administratora danych


Odbiorcy danych

Podmioty przetwarzające dane na zlecenie administratora danych, w tym podmioty ZAUFANI PARTNERZY, agencje marketingowe oraz podmioty uprawnione do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa.

Prawa osoby, której dane dotyczą

Prawo żądania sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych; prawo wycofania zgody na przetwarzanie danych osobowych. Inne prawa osoby, której dane dotyczą.

Informacje dodatkowe

Więcej o zasadach przetwarzania danych w "Polityce prywatności"