Po wielu latach gdzie ogłoszono cud powstania wyciągu narciarskiego i całorocznego toru narciarskiego, co roku się słyszy, jakie to koszty pożera i co roku praktycznie trzeba coś tam modernizować. Zastanawiające jest to, że wydarto przestrzeń publiczną pod komercyjne usługi i to, co kiedyś było może siermiężne, ale bezpłatne zamieniono na luksusowy kurort w środku miasta stale nieczynny. A jak już ruszy to ceny są całkiem przyzwoite dla klasy wyższo średniej. Nie dość, że przy budowie zniszczono społecznie przekopany tor saneczkowy to i jeszcze zabrano najlepsze tereny pod swoje budowle pozostawiając praktycznie teren nienadający się pod amatorską jazdę nartami. Nawet miejsca nie ma za wiele do zjeżdżania na sankach. Ot taki zrobiliśmy interes, że straciliśmy praktycznie jedyne miejsce, na którym wielu Warszawiaków uczyło się na nartach (o własnych siłach pokonując całą górkę pod szczyt) jak i saneczkarzy, którzy nie raz musieli na ostrych zakrętach poświęcić swoje sanki –jak za bardzo się rozpędził. Było też i kilka wypadków, ale to jest przyroda i nie uniknie się ludzi bez wyobraźni. Nie to, co teraz każdy jakiś taki dys… i inne określenia naukowe i jak go się dźwigiem nie wniesie na górkę to taki adept sportowy z nadwagą od stron internetowych i mediów społecznościowych lub po modnych dietach keto i innych, co i raz to rekomendowanych pudełkowych diet rodem z ostatnio modnych w sieciach handlowych gotowcach. Tak się kończy komercjalizacja wszystkiego i ile by kasy nie włożył to efekt będzie odwrotny od zamierzonego. Nie sztuka wybudować coś dla nielicznych i kosić kasę zabijając przy tym sport masowy. To tak samo jak wyszliście na tym ,że odmówiliście Fundacji Maraton Warszawski organizowania Maratonu sztafet Ekiden na terenie Parku? Kiedyś były kajaki i rowery wodne, ale cóż lobby wędkarskie było zbyt silne i teraz oni nic z tego nie mają a i społeczeństwo również może tylko powspominać dobre czasy komuny gdzie było tam swobodnie i gwarno pomimo niewielu okalających ten teren blokach. Zaprzedaliście ten teren mamonie i teraz przyszło świecić oczami, że wody nie ma, że ryb nie ma, że popływać gdzie nie ma poza komercyjną zbiornicą gdzie jeden na drugim się wciska do wody po to by postać i po pozować do zdjęć i w mediach szczycić się, że się było i dobrze się zapłaciło za luksus bycia w szerszych kręgach takich samych ludzi, co myśleli, że będą wyjątkowi, bo się dostali. Za tego złego systemu mieliśmy –Skrę, Gwardię, Wery Kostrzewy (teraz Bitwy Warszawskiej) Park Szczęśliwicki legalny basen i dwa miejsca chętnie oblegane już poza wydzielonym miejscem a i na Moczydło nie było daleko i nie kosztowało to krocie jak na biedny komunizm. Co nam pozostało? Tylko dobre wspomnienia, bo teraz normy i przepisy nie są stworzone pod normalnych ludzi. I tak niby ten świat idzie z postępem, ale, w którą stronę?