W niedzielę pod wieczór zadzwonił do mnie stary kolega z tych okolic mocno przejęty tym, co zobaczył. Zasugerował mi abym coś na ten temat napisał a ja znając jego lepsze ode mnie zdolności w kwestii pisania trafnych spostrzeżeń zacząłem go namawiać, że przecież w tym temacie on powinien być bardziej wtajemniczony w te tematy, gdyż ja w budownictwie a i owszem parę lat pracowałem, ale kiedy to było ponad 25 do 30 lat temu. Zaczął mi tłumaczyć, ze lojalność zawodowa nie pozwala mu na pobieżne oceny i z tym się z nim zgodziłem. Już rzeczywiście takiemu jak mnie prędzej wypada oceniać bez podstawowych faktów. Można nie być uczestnikiem wszystkiego, ale domyślać się, dlaczego tak mogło się stać już wstępnie można określić. Tylko z kolei w obecnych czasach niewiele się różniących od lat 1978 roku gdzie kiedyś jak poleciałem na komisariat gdyż Milicja zawinęli mi do Nyski motorower, który pozostawiłem na parkingu pod kościołem (Dickensa), a był w dość strasznym stanie, bo służył między innymi do gry w piłkę w błocie na dawnym terenie obok szkoły z Siemieńskiego (teraz byłym bazarku zastępczym). Milicjanci byli na poziomie i od razu pytali się natarczywie, komu ukradłem i teraz nie wiedzą, po co się awanturuję. Przecież wiele się nie zmieniło, teraz pracują pewnie dzieci i wnuki takich orłów. Więc skoro ja niedawno opisywałem te budowle i robiłem zdjęcia to i może mnie zaczną ciągać, że może tym swoim aparacikiem coś nabroiłem (lampy błyskowej nie używałem). Skoro też kiedyś nie należałem do najgrzeczniejszych i tam się kręciłem to już wystarczy zrobić z takiego delikwenta słupa albo figuranta a tym bardziej, że się nie kryję, że nie sprzyjam i nie kibicuję obecnej władzy. Władza natomiast wpisze pewnie ten incydent, jako zagrożenie przez siły obce i zacznie dalej straszyć wrogiem zewnętrznym.(nie widząc tego ,że sama jest dla narodu wrogiem). W tym przypadku trochę mogą mieć rację –jak byłem tam kilkukrotnie to sporo obcojęzycznych słyszałem pracowników. No cóż tani, ( choć z tym różnie bywa) skoro gdzieś koczuje po kilku w pokoju hotelowym to nie dziwne, że dłużej woli robić i zarobić niż tubylec. Dlatego niby jest lepszy od rodaka, ale –no właśnie, ale czy taki pracownik, co to wyraża równo pogardę do naszego narodu będzie się przykładał do swojej roboty? Nadzór, jaki jest taki jest, gonią inwestorzy, żądają tylko wyników, systemy rusztowań są eksploatowane do granic wytrzymałości i nienależyta kontrola prowadzi do tego, że wszyscy po kolei idą na skróty, aby przyśpieszyć prace i ułatwić sobie. Pewnie, gdy jakieś popsuje się to idzie się na łatwiznę i dorywa się „żygacza”, który wszystko spawa i to jak rolnicy z Podlasia jedną elektrodą i bez maski i reperują takie tyczki podpierające zwykłą rutylowa elektrodą - o cynk? Grunt, że Kola czy Iwan zrobił i jedziemy dalej. Do tego już kilka razy już pisałem nasze inżynierzy lubują się w kołkach w asfalcie albo kostce brukowej. Jak mamy takich projektantów i ławek i stojaków rowerowych to ja już niczemu się nie dziwię. Nawet mnie przymuszali tacy inżynierowie abym o cynk spawał albo bardzo głupie czynności wykonywał jak ja sam wiedziałem, że wbrew przyzwoitej technologii. Ale niestety oni byli znajomymi królika, więc ja mogłem sobie tylko pogadać sam do siebie i być tym zakałą, co jątrzy, ( bo już byłem przed emeryturą i nie bałem się oceniać przełożonych). Czy dobrze wyszedłem –nie, ale przynajmniej z honorem odszedłem? ·Najlepsi pozostali. Problemu nie rozwiązałem w tym artykule, ale przynajmniej nakierowałem na tropy i możliwe przyczyny i przestrzegam tak nieraz mogą się kończyć pazerne rządy niektórych dorobkiewiczów, zatrudnianie nieprzystosowanych do zawodu ludzi (po taniości) znajomych po kądzieli, i chodzenie na skróty.