Trawnik przy Pruszkowskiej obok ujęcia wody Oligoceńskiej i taki piękny widok po zimie. Nie ma, co dużo się rozwodzić, to jest obraz kultury naszego społeczeństwa i wyobraźni społecznej. Już było wiele artykułów, postów innych form wołania na puszczy, że ptaszków nie dokarmiamy pieczywem czy na drożdżach czy na chemii, którą my się tak ochoczo zajadamy, gdyż robimy im krzywdę. Nasze żołądki i jelita są podobne do krowy, więc wszystko niby wytrzymają, ale te małe stworzenia mają troszeczkę wszystko mniejsze, więc wystarczy pomyśleć i będzie po kłopocie. Następny kłopot uwidocznia się na tym trawniku to kulawy system kaucjowania butelek i opakowań po różnych napojach. Tutaj musze wyjaśnić –jakby praktycznie wszystkie butelki były objęte systemem kaucyjnym to dzięki rządom lewicy, PO i teraz KO to zawsze wraca bieda dla robotników rolników, emerytów a oni jak zawsze nie zawodzą i aby się utrzymać zajmują się zbieractwem. Tak było za Millera, Tuska i teraz znowu za Tuska. Trzeba tylko więcej przydusić społeczeństwo to zobaczycie Państwo, że na trawnikach nie będą się walać butelki. Nasi biedni zawsze nie zawiodą, gorzej z tymi, co ich zapraszamy, aby trochę u nas popracowali, jako inżynierowie z maczetami, pałami i innymi narzędziami. Reklama Oni, gdy im brakuje na rozrywkę czy grubsze zakupy to podpalą coś pójdą na zakupy za darmo a nasz rząd zabierze naszym zasiłki a im dołoży. Tak, więc trzeba przemyśleć opłaty od wszystkiego to wtedy praktycznie nic nie będzie się walało po trawnikach i oczywiście przycisnąć tych najmniej zarabiających, aby wyruszyli w teren. To było trochę przekorne, ale co zrobić społeczeństwa nie zmieni i kultury jego. Ośrodki Kultury niby uczą, uczą i tak nic z tego im nie wychodzi i tylko ubywa kasy społecznej a efektów brak poza tym, że armia ludzi ma dobrze opłacane zajęcie.