6°C bezchmurnie

Makulatura na Misje (4)

opieka społeczna, Makulatura Misje - zdjęcie, fotografia

Czy się komu podoba czy nie, „złotą jesień” mamy już za sobą. Tak więc nastaje czas, który cenić sobie mogą wyłącznie zatwardziali melancholicy. Bo kto z takich zwykłych i prostych ludzi, jak na przykład ja lubi, gdy dnia tyle co na lekarstwo, a zimna woda co i rusz leje się za kołnierz? Woda. No tak, przecież powinno być właśnie o wodzie! A tak po prawdzie to będzie o tych, którzy wiele by dali za ten nasz deszczowy listopad. Deszcz, który zamieniłby ich wyschnięte pustkowia w krainę słońca i zieleni. Tego nie możemy im zaoferować, ale wywiercić głębinową studnię w Afryce, już tak. A co? Miałby kto żałować bidulom szklankę czystej wody? Przecież te małe Murzyniątka posuwają z wiadrem na głowie – bywa, że kilka, a nawet kilkanaście kilometrów. I to po byle jaką wodę!

Informuję więc wszystkich tych, którzy jeszcze nie wiedzą, o co chodzi w akcji „Makulatura na Misje”, że na szczęście dla naszych własnych sumień, każdy (ale to naprawdę każdy!), może niewielkim wysiłkiem wnieść swój osobisty wkład w program budowy studni w najbiedniejszych rejonach Afryki. W regionach, gdzie ludzie zmuszeni są sprawy higieny osobistej opędzać garstką piachu. Tak, tak, w takich miejscach każda kropla wody jest bezcenna!

A tymczasem wystarczy kartonowe pudełko, kilka gazet, może jakaś zniszczona książka. Przynosimy to w wyznaczonym dniu na miejsce zbiórki – i szlus! Inni zadbają, by każdy skrawek tak pozyskanego papieru zamienił się w życiodajną strugę, która uszczęśliwi tysiące ludzi. Tylko tyle i mamy swój osobisty wkład w poprawę losu ludzi, którym przyszło urodzić się w półpustynnych bezkresach.

Byłbym głupcem i największym z niewdzięczników, gdybym teraz nie przystąpił do pochwały tych wszystkich, którzy kolejny raz okazali swoją bezinteresowną szlachetność.

Zacząć wypada od parafii Opatrzności Bożej przy ul. Dickensa. Prowadzona tam we wrześniu zbiórka zakończyła się wielkim sukcesem. Ale jakże mogłoby być inaczej, skoro sprawę wzięła w swoje ręce kobieta. Żyję już nieco lat i wciąż nie mogę się nadziwić, jakie one potrafią być zaradne! Jakże bezbłędnie potrafią wszystko zorganizować. Myślisz Czytelniku, że przesadzam, albo co gorsze, że to tylko ukłon w stronę poprawności politycznej? Jeżeli tak pomyślałeś, to jesteś w błędzie. Dowodząca tam akcją pani Jola wyprowadziła swoją parafię na pozycję lidera dekanatu ochockiego. W pięknym stylu ustanowiła rekord naszej dzielnicy wynikiem: 5,7 tony. Tę wielką górę papieru śmiało można przełożyć na zaangażowanie się w zbiórkę od 2 do 3 tysięcy osób. Pani Jolu, gratulujemy i stawiamy za wzór!

Niemniejsze słowa uznania należą się parafii św. Jakuba z placu Narutowicza. Prowadzana tam w październiku akcja przyniosła imponujący efekt w postaci prawie 4 ton. Co prawda tamtejsi parafianie zebrali w lipcu 5,5 tony, ale sprawiedliwość nakazuje zauważyć, że przy drugiej zbiórce pawlacze i piwnice są już oczyszczone z zalegającej tam latami makulatury. Więc wynik ten klasyfikujemy jako rekord w kategorii: „ponowna zbiórka”. Tym bardziej należy docenić ofiarność tamtejszych parafian, że drugi dzień zbiórki upłynął pod znakiem zimnego wiatru i nieustającego deszczu (jak to kiedyś mówiono: „pogody pod psem”).

Z głębi serca dziękujemy wszystkim uczestnikom tej jakże wspaniałej akcji. Tradycyjnie nalęża się podziękowania redakcji Informatora i Grzegorzowi Wysockiemu za stałą promocje naszych działań. Zachęcamy do gromadzenia wszystkiego, co zbędne, a z papieru. Przecież w kolejnym miesiącu kontener znów pojawi się na Ochocie i znów będziemy mogli wykazać się szlachetnością właściwą nam, mieszkańcom stolicy.

www.opuspromissio.pl

 

Ostatnie video - filmy na iOchota.pl