Już w zeszłym roku opisywałem dziwne rozwiązania techniczne przy klatkach schodowych wielu budynków czteropiętrowych na osiedlu Rakowiec. Po to by ułatwić życie i wejście na klatkę schodową na wysokość ponad pół piętra osobom z niepełnosprawnością ruchową dorobiono rozkładane podjazdy metodą chałupniczą. W myśl zasady Polak potrafi takie podjazdy funkcjonują już dobrych parę lat i jako to, że to prowizorka mają swój czas przydatności technicznej. Pod koniec zeszłego roku był promyk nadziei , że spółdzielnia robiąca wymianę całych starych schodów przy ulicy Baleya nr.1 przy okazji pomyśli o niepełnosprawnych. Społeczeństwo się starzeje i coraz to więcej uwidacznia nam się chorób zaniedbanych przez naszą „prężnie” działającą Służbę Zdrowia (która to generuje coraz to większe koszty bez efektów). Może w tym bloku na razie nikt nie mieszka potrzebujący takiego podjazdu ale to nie znaczy , że nigdy takiego problemu tam nie będzie- chyba , że przeforsujemy ustawę o eutanazji. Szkoda! Remont skończony i nawet z przyzwoitym efektem, ale widać było szkoda paru złotych więcej, aby pomyśleć o profesjonalnych zaczepach na przyszłość przy barierkach. Reklama Chyba nie myślą, że jak ktoś taki się trafi, że trzeba będzie doczepić podjazd to szybko na kolanie jakiś Henio wystruga parę desek i na sznurek przyczepi? No cóż mamy coś ze Zjazdów PZPR, że uchwałą wszystko robimy i ogłaszamy nawet święta i tygodnie a to depresji, a to chorób psychicznych albo czystości i poza hasłami na stronach społecznościowych nic poza tym się nie robi. Właśnie to widać po efektach po takich remontach gdzie się nie myśli przyszłościowo tylko na teraz i aby odwalić swoje obowiązki zarządcy i oczekiwać hołdów. Grunt to dobra propaganda i dobry PR. Wszystko na pokaz i aby mieć czyste sumienie, że coś tam robię –a efekty? . .