11 stycznia 2024 r. nastąpiło uroczyste otwarcie Parku Marii Skłodowskiej Curie po modernizacji. W wydarzeniu wzięli udział Burmistrz Ochoty Dorota Stegienka wraz z zastępcami Sławomirem Umińskim i Grzegorzem Wysockim, Przewodniczący Rady Dzielnicy Ochota Krzysztof Wojciechowski, Wiceprzewodniczący Rady Dzielnicy Ochota Jan Pluta, radni Barbara Laszczkowska i Łukasz Kwaśniewski, prof. Dr Władysław Wieczorek – dziekan Wydziału Chemicznego PW, prof. Dr Andrzej Kudelski – dziekan Wydziału Chemii UW, prof. Dr Izabela Nowak – Prezes Polskiego Towarzystwa Chemicznego, dr Wojciech Federczyk – Dyrektor KSAP, Barbara Gołębiewska - -dyrektor Muzeum M. Skłodowskiej Curie w Warszawie, profesor Tomasz Pospieszny z Uniwersytetu A. Mickiewicza w Poznaniu (biograf M. Skłodowskiej Curie, zastępcy Dyrektora Instytutu Onkologii Marcin Ozygała i Witold Tomaszewski, ze strony wykonawcy modernizacji Marcin Markiewicz – dyrektor techniczny i kierownik budowy, Mariusz Naumienko. W uroczystości uczestniczyli przedstawiciele ochockiej Rady Seniorów oraz młodzież szkolna. Po co przypominam genezę wziętą z historii przebudowy tego miejsca? Otóż zostałem zobligowany przez rozgoryczonego czytelnika, który wie, że krążę i jestem czynnym członkiem dawniej Ochockiej Wspólnoty Samorządowej a teraz Zawsze z Ochotą i chciał udowodnić, że moi liderzy też mają w swojej karierze wpadki wizerunkowe. Przysłał mi zdjęcia oczka wodnego bez wody z poszarpanym dnem z folii na dowód słabych dokonań poprzedniej władzy. Może teraz nie będę obiektywny gdyż zacznę bronić, otóż jak zobaczyłem te zdjęcia to humorystycznie odpisałem, że może „KTOŚ” pomylił folie basenową z folią malarską. A tak na poważnie, gdy podjechałem tam i naocznie zobaczyłem wywleczoną na wierch folię to bardziej się przychylam do możliwość i dewastacji przez ludzi i może korzystające z tego stawiku nasze czworonogi. Do tego możliwe, że ktoś z władz poprzedników zawierzył w szczerość swoich bezpośrednich podwładnych i wyszedł jak wyszedł. Toteż ja znając tą zasadę przestrzegałem (bez skutku) swojego głównego przełożonego w miejscu stałej pracy, gdyż w rozmowie z nim zauważyłem, że mój rektor miał dopóki ze mną nie porozmawiał bez „hamulców podległ ościowych” –jestem już parę dni przed emeryturą to miał jakieś dziwne wyobrażenie o swojej uczelni przedstawiane przez tak zwanych lizusów. Tak, więc to może był szkolny błąd zawierzenia w nieodpowiednie osoby otaczające głównodowodzącego. Wada ta miejmy nadzieję, że jest łatwa do poprawy i to już praktycznie dwa lata od oddania do użytku to służby podległe nowej władzy powinny dawno ten mankament poprawić a nie specjalnie trzymać jak „kwity” na poprzedników. Wyborcy przecież nie po to wybierali jeszcze lepszych, aby tylko teraz słyszeć utyskiwania, jacy Ci poprzednicy byli źli. Widać, że nowym władzom właśnie tylko na tym zależy, aby mieć tylko powód i pretekst do nic nie robienia. Może ten problem po inwentaryzacji drzew będzie w drugiej kolejności brany pod uwagę, ale mam pewne wątpliwości, –kiedy, gdyż nowi włodarze lubują się w długotrwałym opracowywaniu strategii, planowaniu, konsultacjach a już czasu i sił brakuje na wykonawstwo. W zaciszach gabinetów odbywa się burza mózgów jak to zrobić, aby nic nie robić i żeby na piśmie się wszystko zgodziło? Radni bezradni piszą interpelację –choćby Radny Łukasz Kwaśniewski (PIS) wystosował zapytanie nr. 416 z dnia 9 Kwietnia dotyczące planowanego uruchomienia tężni solankowej w Parku. Tak się radnych traktuje, że do dzisiaj nie ma odpowiedzi a tężnia jak byłem w piątek 17. 04 już połowicznie działała gdyż wyraźnie po jednej stronie było czuć i ślady na chodniku wskazywały, że działa. Reszta parku raczej w bardzo dobrym stanie i fontanna działająca, choć jeszcze temperatury nie są najwyższej. Jeszcze tylko jeden problem zauważony został przeze mnie otóż przy pierwszym przejściu od Wawelskiej przy Instytucie Onkologii lampy zamontowane w trawniku (przepraszam w tym, co pozostało po trawniku) ubłocone jakby tam stado dzików przechodziło. Zresztą skoro ktoś tam zaplanował przejście to powinien tam i też znaleźć się chodnik prowadzący do wnętrz parku. Chyba takie myślenie jest logiczne i Pawlonek raczej Ameryki nie odkrył, więc dlaczego tam nie ma i możemy teraz tylko patrzeć i liczyć ludzi, co to paradują tam po pseudo trawniku. Czy nie obowiązuje stara dobra zasada, ze skoro ludzie udeptali sobie szlak komunikacyjny, więc tam powinno się robić chodniki a nie gdzieś donikąd. Czytaj również: Zobacz także: Biedronka na Pruszkowskiej Zobacz także: Wiosna już za pasem a na Sierpińskiego dalej zastój Zobacz także: Forty Szczęśliwickie znowu zamknięte Zobacz także: Reduta Ordona w towarzystwie płotów