2°C bezchmurnie

Rowerzyści i ich ideologia

Jako były uczestnik Warszawskiej Masy Krytycznej pracujący na rzecz rozwoju ruchu rowerowego przez około 10 lat teraz za swoich współbraci muszę czasami się wstydzić i na niektóre zarzuty, że jestem taki czy inny ( przeważne inwektywy) muszę często przyznać rację oponentom? Odszedłem od Masy w lutym 2016 roku, gdy już wiadomo było, że najbardziej aktywnymi zostali ludzie, którzy uznali, że warto zaprzedać ideę polepszenia warunków do poruszania się rowerzystów po mieście (niekoniecznie poprzez budowanie kolejnych kłopotliwych udogodnień w formie chodnikowej infrastruktury) za profity od miasta. Na koniec, gdy wyśmiewałem infrastrukturę na Barskiej, Mochnackiego, czy Spiskiej zostałem pouczony przez młodych (zbyt ambitnych) ludzi, że powinienem walczyć o KAŻDĄ infrastrukturę, czy głupią czy mądrą. Teraz mamy owoce tych młodych ambitnych ludzi, którzy uznali, że każda infrastruktura, która przybywa jest ich laurką w walce z tymi złymi kierowcami i oni będą teraz urządzać swój świat po swojemu. Przykładem, ( chociaż nie tych samych ludzi), ale z okolic ich działalności (zresztą poukrywanej pod różnymi nazwami) może być problem Rakowca Południowego. Na ulicy Sąchocka z Gorlicką i Mołdawska z Baleya powstał kolejny zbyteczny twór, z którego może ze trzech rowerzystów na dzień korzysta a będzie cierpiało codziennie około 10 do 20 mieszkańców, którym zgodnie z prawem ubędzie około 8 do 10 miejsc parkingowych. To już tym roszczeniowym rowerzystom jest obojętne, oni boja się ruchu ulicznego i wymagają. Ciężko im się dostosować do warunków panujących w okolicy- oni będą świat na siłę przerabiać. Kupi sobie taki wypasiony rower nawet marki BMW i płacze, że nie ma gdzie pojeździć, ale już nauczyć się poruszać w ruchu ulicznym to już dla niego za bardzo skomplikowane i dodatku tam zostanie zaraz zweryfikowany ze swojego wysokiego mniemania o sobie. Instytucje miejskie tworząc sieć roweru publicznego, niestety zapomniały o edukacji i same podsunęły pomysł, aby korzystać z chodników do poruszania się. Stacje rowerów stoją przeważnie na chodnikach i to często z brakiem możliwości bezpośredniego zjazdu na ulicę. Przykład - Plac Narutowicza, czy Szczęśliwicka przy Kopińskiej. Przykładem może być ulica Towarowa. Na tej ulicy kończy się budowa kolejnej infrastruktury dedykowanej tylko dla rowerzystów, którzy przyjęli modne tłumaczenie się, że oni to to samo, co ekolodzy. Niestety na tym przykładzie widać ile to ucierpiała zieleń miejska po to by tam powstał kolejny dodatkowy pas asfaltu (zamiast dorodnych drzew i krzewów) w zamian otrzymamy jakieś mizerne badyle przypominające drzewo. To jest rozdwojenie jaźni, krzyczeć, co innego -robić, co innego. No cóż nastały czasy gdzie jezdnia nie służy do jeżdżenia, a chodnik do chodzenia tylko pomieszanie z poplątaniem. Ciężko nauczyć się im jeździć normalnie -jezdnia jeżdżę, chodnik chodzę. Nie oni cały czas będą nas przekonywać, że w Amsterdamie to, czy tamto i cała cywilizowana Europa to jest coś, co trzeba stawiać za wzór i cnotę. Tak, więc, żyjemy w ciekawych czasach, gdzie ludziom coś się gdzieś poprzewracało. Na tym korzystają nieliczni, ale całe społeczeństwo będzie musiało ponieść zbyteczne koszty.

Ostatnie video - filmy na iOchota.pl