Jankowska 2 adres widmo i pustostan od lat szpecący okolicę. Gdy zapytać AI otrzymujemy odpowiedź- „jankowska 2 warszawa czyja to własność Budynek przy ulicy Jankowskiej 2 w Warszawie (dzielnica Ochota, osiedle Rakowiec) stanowi własność Skarbu Państwa. Nieruchomość ta od lat wzbudza kontrowersje wśród lokalnej społeczności ze względu na swój stan techniczny i brak zagospodarowania: Zarządca: Obiektem zarządza Prezydent m.st. Warszawy, wykonujący zadania z zakresu administracji rządowej, (jako starosta). Historia i stan obecny: Dawniej mieściła się tam siedziba Urzędu Skarbowego Warszawa-Ochota. Od 2012 roku budynek stoi pusty i niszczeje. Przeznaczenie: Mimo apeli mieszkańców i lokalnych mediów o przekształcenie obiektu na cele społeczne (np. przedszkole, żłobek czy dom opieki), budynek pozostaje niewykorzystany.” Drążąc dalej temat można otrzymać taką odpowiedź- „Plany miasta względem budynku Jankowska 2 Aktualne plany miasta względem budynku przy ul. Jankowskiej 2 na Ochocie charakteryzują się brakiem konkretnych decyzji inwestycyjnych, co od lat budzi sprzeciw mieszkańców. Mimo że budynek od 2012 roku stoi pusty, sytuacja na marzec 2026 roku przedstawia się następująco: Brak środków na remont: Miasto wielokrotnie wskazywało na bardzo zły stan techniczny obiektu, który wymaga kapitalnego remontu. Koszty takiej inwestycji są główną barierą dla dzielnicy Ochota. Postulaty społeczne: Mieszkańcy i radni dzielnicy regularnie apelują o adaptację budynku na cele publiczne. Wśród najczęstszych propozycji znajdują się: Placówki edukacyjne: żłobek lub przedszkole, (których brakuje na Rakowcu). Pomoc społeczna: dom dziennego pobytu dla seniorów lub ośrodek wsparcia. Cele kulturalne: filia domu kultury lub biblioteka.” Reklama Cóż dodać?·Warszawscy łaskawcy tyle lat widzą, słyszą i co? Wolą kible budować, jaja stawiać i gruz wysypywać, jako drogie instalację krajobrazowo-kulturalne niż tutaj zadbać o swoją własność i z tego tytułu pobierać jakieś podatki z nieruchomości. Jakby opodatkować porządnie każdą własność to może nie opłacałoby się utrzymywać pustych ruder w przestrzeni publicznej i jakby miasto samo musiało za taki budynek zapłacić czynsz jak za mieszkanie (nie ważne czy używane czy puste) to może by już dawno nie było by problemu z ruderą, która tylko szpeci i okolice zamienia w slumsy. Kosztami nie obarczałbym społeczeństwa tylko obciążyłbym portfele pracowników urzędu odpowiedzialnych za najem obiektów i infrastruktury. Reklama Zaraz by się okazało, że Ci pracownicy jednak mają żyłkę biznesową i ruderę szybko by zamienili, choć by na płatny parking, który i w tej okolicy na pewno miałby wzięcie.