Zastanawiam się, dlaczego po każdym deszczu ogłasza się klęskę żywiołu, czyli podtopienia. Wygłaszają takie brednie ludzie na wysoko eksponowanych stanowiskach po paru fakultetach. Ja prosty robotnik wysoko wykwalifikowany (kiedyś kierownik warsztatów) widzę stan ulic i nie jestem zdziwiony, ponieważ potrafię połączyć fakty z ulic, które nie widziały latami miotły i przez to kanały odpływowe w niektórych miejscach zarastają obfitą roślinnością jakby cały czas trwała wiosna. Wydatkowanie na konserwacje ulic jest chyba na przyzwoitym poziomie i jakby zapytać Pana Dyrektora ZDM to odpowie, ze nawet dokłada ze swoich, aby było czysto i porządnie Tylko to jest tak samo jak w wojsku -na sztaby, generalicję, ochronę(cywilną, bo wojsko samo się nie ochroni) wojska wydaje się krocie a już na wyposażenie szeregowego to tak, aby na pokaz. Tymczasem na ulicach zalegają zeszłoroczne liście i przyroda przerabia je na zapychające studzienki ziemię. Rozumiem trudności przez parkujące samochody i utrudniające sprzątanie, ale nie po to płaciłem latami podatki na tak zwane „mądre głowy”, które mogłyby od czasu do czasu użyć swojej wrodzonej czy wykutej inteligencji i zaplanować tak sprzątanie, aby zrobić to skutecznie, ale i też bez większych kłopotów z parkowaniem. Tylko trochę trzeba chcieć i nie być z własnego wygodnictwa dla siebie bezradnym. W wypadku naszych dzielnicowych ulic jest dość łatwo, ale trzeba mieć trochę własnej inicjatywy a nie partyjnego przyzwolenia od zarządu, który nie słynie z dbałości o infrastrukturę. Doszła nam jeszcze jedna tradycja czyli obrośnięte trawą słupy oświetleniowe i znaki drogowe i wyglada to tak jakby zieleń miała usztywnić te słupy.. Pomysłowy jest ten nasz Wydział Infrastruktury.